Na plaży w rezerwacie przyrody Mewia Łacha koło Mikoszewa znaleziono martwego wieloryba. Zwierzę, którego ciało jest w zaawansowanym stanie rozkładu, zostało wyrzucone na brzeg przez fale Bałtyku. Pobrano próbki do badań DNA, które mają pomóc ustalić gatunek. Ciało ssaka zostanie przekazane do utylizacji.
Martwego wieloryba zauważono w sobotę, 9 maja, na plaży w rezerwacie Mewia Łacha, przy ujściu Wisły, w pobliżu Mikoszewa. Zwierzę znalazł strażnik pełniący dyżur w rezerwacie. Według informacji służb ciało ma około pięciu metrów długości i znajduje się w zaawansowanym rozkładzie.
O znalezisku poinformowano odpowiednie instytucje. Na miejscu pojawili się przedstawiciele służb i badacze, którzy zabezpieczyli materiał do analiz.
W niedzielę pobrano próbki do badań DNA. To one mają przesądzić, z jakim gatunkiem wieloryba mamy do czynienia. Na razie nie zostało to jednoznacznie potwierdzone.
Specjaliści wskazują, że w Bałtyku naturalnie występuje tylko jeden gatunek waleni — morświn. Większe walenie pojawiają się tu wyjątkowo, najczęściej po wpłynięciu przez Cieśniny Duńskie. Wstępnie nie wyklucza się, że znalezione zwierzę mogło należeć do fiszbinowców.
Rzeczniczka Urzędu Morskiego w Gdyni Magdalena Kierzkowska przekazała, że martwy wieloryb zostanie przekazany do utylizacji. Decyzję podjęto po zabezpieczeniu próbek do badań.
Sprawa była nietypowa także ze względu na miejsce znalezienia zwierzęcia. Ciało leży w ścisłym rezerwacie przyrodniczym, w pobliżu ptasich gniazd, w okresie lęgowym. To utrudnia działania służb i wymaga ostrożności, by nie naruszyć chronionego obszaru.
Pojawienie się martwego wieloryba na polskim wybrzeżu należy do rzadkich przypadków. Służby i naukowcy będą teraz ustalać nie tylko gatunek zwierzęcia, ale także możliwą przyczynę jego śmierci i trasę, którą mogło dostać się do południowej części Bałtyku.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze