Choć sprawa dotyczyła jedynie odpalenia racy podczas Marszu Niepodległości, sejmowe głosowanie wokół immunitetu Sławomira Mentzena przerodziło się w polityczny symbol sporu o granice wolności politycznej, odpowiedzialności posłów i sens immunitetu parlamentarnego. Ostatecznie zabrakło zaledwie czterech głosów, by lider Konfederacji mógł odpowiedzieć przed sądem za wykroczenie związane z użyciem materiałów pirotechnicznych.
W czwartek Sejm nie wyraził zgody na uchylenie immunitetu posłowi Konfederacji. Za pociągnięciem Mentzena do odpowiedzialności zagłosowało 227 parlamentarzystów. Przeciw było 210 posłów, a dwóch wstrzymało się od głosu. Do wymaganej większości zabrakło dokładnie czterech głosów.
I właśnie te cztery głosy mogą dziś wywoływać największe polityczne emocje.
Sławomir Mentzen jeszcze przed głosowaniem przekonywał z mównicy sejmowej, że sprawa ma charakter polityczny, a nie prawny. Przypominał, że wielokrotnie odpalał race podczas różnych wydarzeń publicznych i nigdy wcześniej nie spotkało się to z reakcją organów ścigania. Tym razem — jak sugerował — problemem miało być nie samo użycie racy, lecz transparent znajdujący się za jego plecami.
Chodziło o hasło wymierzone w Donalda Tuska: „Polska dziś się upomina, zwrócić Tuska do Berlina”.
Mentzen przekonywał, że próba uchylenia mu immunitetu jest formą politycznej represji wobec opozycji. Jak mówił, nie chodzi o ewentualny mandat, który wynosiłby 500 złotych, ale o zasadę. Lider Konfederacji argumentował, że państwo nie powinno wykorzystywać prawa do ścigania politycznych przeciwników za działania o symbolicznym charakterze.
W podobnym tonie wypowiedzieli się politycy Partii Razem, których decyzja okazała się kluczowa dla wyniku głosowania.
Przeciw uchyleniu immunitetu zagłosowali wszyscy obecni posłowie PiS i Konfederacji, ale uwagę komentatorów przyciągnęła postawa czterech parlamentarzystów Partii Razem. To właśnie ich głosy sprawiły, że wniosek upadł.
Szefowa koła Razem Marcelina Zawisza tłumaczyła później, że partia uznała zarzuty wobec Mentzena za „niepoważne”. Według niej immunitet powinien być uchylany wyłącznie w sytuacjach rzeczywiście poważnych — gdy polityk dopuszcza się przemocy, stwarza zagrożenie lub łamie prawo w sposób rażący.
W ocenie Razem ściganie posła za odpalenie racy podczas demonstracji mogłoby zostać odebrane jako polityczna pokazówka. Zawisza podkreślała, że taki ruch bardziej pomógłby samemu Mentzenowi niż zaszkodził, ponieważ pozwoliłby mu budować narrację o prześladowaniu przez rząd.
To właśnie ten argument wybrzmiewa dziś najmocniej w kulisach sejmowych rozmów. Część polityków koalicji rządzącej nie kryje rozczarowania, wskazując, że decyzja Razem de facto uratowała lidera Konfederacji przed odpowiedzialnością.
Przeciwko uchyleniu immunitetu głosowali również m.in. Paweł Kukiz, Marek Jakubiak, Janusz Kowalski, Paulina Matysiak i Łukasz Mejza. Z kolei niemal cała Koalicja Obywatelska, Lewica, PSL-Trzecia Droga i Polska 2050 opowiedziały się za odebraniem immunitetu.
Sprawa trafiła do Sejmu po wniosku skierowanym przez Komendę Główną Policji. Chodziło o wydarzenia z Marszu Niepodległości z 11 listopada 2025 roku. Według policji Mentzen miał posiadać i użyć racę świetlną mimo obowiązującego zakazu wprowadzonego przez wojewodę mazowieckiego.
Sejmowa Komisja Regulaminowa, Spraw Poselskich i Immunitetowych zarekomendowała wcześniej uchylenie immunitetu politykowi Konfederacji. Posłanka Ewa Szymanowska przypominała podczas obrad, że parlamentarzyści — jako osoby pełniące funkcje publiczne — powinni dawać przykład przestrzegania prawa.
Sam Mentzen podczas sejmowej debaty nie tylko bronił swojego zachowania, ale poszedł krok dalej. Oświadczył, że jego środowisko przygotowuje projekt ustawy legalizującej używanie rac podczas wydarzeń masowych.
Polityk argumentował, że obecne przepisy są absurdalne, ponieważ traktują wniesienie racy podobnie jak posiadanie broni czy materiałów wybuchowych. Przekonywał też, że podczas marszu nikomu nie zagroził i nikomu nie stała się krzywda.
Sprawa nabiera dodatkowego kontekstu w świetle policyjnych danych dotyczących ubiegłorocznego Marszu Niepodległości. Funkcjonariusze zatrzymali wtedy 43 osoby, a podczas zabezpieczania wydarzenia znaleziono blisko 800 rac, granatów hukowych i innych środków pirotechnicznych. Policja przejęła również noże i maczety.
Choć immunitet Mentzena został utrzymany, polityczna burza wokół głosowania prawdopodobnie dopiero się zaczyna. Dla jednych była to obrona wolności politycznej i rozsądku. Dla innych — kolejny przykład podwójnych standardów w polskiej polityce.

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze