Mateusz Morawiecki po raz kolejny zabrał głos po najpoważniejszym od lat konflikcie wewnątrz Prawa i Sprawiedliwości. Były premier przekonuje, że jego środowisko do ostatniej chwili zabiegało o porozumienie z Jarosławem Kaczyńskim, a rozstanie zostało mu narzucone. „Jedno zdrowe płuco zostało amputowane” – tak Morawiecki opisuje konsekwencje decyzji władz PiS. Jednocześnie zapewnia, że nie prowadzi rozmów o porozumieniu z PSL ani ze środowiskiem Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz.
Do otwartego rozłamu doszło po ultimatum kierownictwa PiS. Parlamentarzyści mieli do północy z czwartku na piątek złożyć oświadczenia, że nie należą do stowarzyszeń prowadzących działalność polityczną. W praktyce spór dotyczył przede wszystkim założonego przez Morawieckiego stowarzyszenia Rozwój Plus.
Morawiecki odmówił podpisania dokumentu, który określał mianem „lojalki”. Podczas wcześniejszych rozmów z Kaczyńskim przedstawił 21-punktową propozycję kompromisu. Obejmowała ona m.in. jego gotowość do rezygnacji z funkcji wiceprezesa PiS i pozostania szeregowym członkiem partii. Kierownictwo ugrupowania deklarowało z kolei możliwość odstąpienia od żądania rozwiązania Rozwoju Plus na rzecz czasowego zamrożenia jego działalności. Porozumienia nie osiągnięto.
W piątek Jarosław Kaczyński poinformował, że „trzydziestu kilku” posłów – zgodnie ze stanowiskiem władz ugrupowania – zrezygnowało z członkostwa w PiS. Komitet Polityczny partii ma zająć się ich statusem we wtorek.
W sobotę Morawiecki przedstawił jeszcze ostrzejszą ocenę ostatnich wydarzeń. Stwierdził, że jego środowisko zostało zaskoczone sposobem, w jaki zakończył się konflikt.
– Zostaliśmy brutalnie wypchnięci. Jedno zdrowe płuco zostało amputowane – powiedział były premier.
Morawiecki nawiązał w ten sposób do ogłoszonej kilka miesięcy wcześniej strategii „dwóch płuc” lub „dwóch skrzydeł”. Według niego w kwietniu wspólnie z Kaczyńskim uzgodniono, że różne środowiska wewnątrz obozu będą docierały do odmiennych grup wyborców, poszerzając w ten sposób poparcie dla prawicy. Rozwój Plus miał być jednym z instrumentów realizacji tego planu.
Były premier przekonuje, że do ostatniej chwili próbował doprowadzić do porozumienia. Poinformował, że napisał również list do prezesa PiS, jednak – jak ocenił – wyciągnięta przez niego ręka do zgody została odrzucona.
Były szef rządu ocenił także, że sytuacja na polskiej prawicy zasadniczo się zmieniła. Jego zdaniem nie ma już na niej jednego ugrupowania posiadającego dominującą pozycję.
Morawiecki podkreślił jednocześnie, że konflikty pomiędzy ugrupowaniami prawicowymi traktuje jako spory „w rodzinie”. Za główny cel polityczny swojego środowiska uznaje odsunięcie od władzy Donalda Tuska.
Stwierdził również, że wie, jak prowadzić rywalizację z obecnym premierem, i właśnie temu miało służyć powołanie Rozwoju Plus.
Inną wersję przyczyn rozłamu przedstawia Jarosław Kaczyński. Prezes PiS przekonuje, że gdyby Morawiecki podporządkował się decyzji kierownictwa dotyczącej stowarzyszeń, nadal pozostawałby jednym z najważniejszych polityków ugrupowania i mógłby w przyszłości ubiegać się o najwyższe funkcje w partii.
Kaczyński ujawnił również, że podczas jednej z rozmów Morawiecki miał powiedzieć, iż chce w przyszłości przejąć partię. Prezes PiS zaznaczył, że samych takich ambicji nie uważa za coś niewłaściwego, ale jego zdaniem pomagają one wyjaśnić działania byłego premiera. Zarzucił mu jednocześnie, że deklaracje o jedności pozostawały w sprzeczności z aktywnością prowadzącą – według Kaczyńskiego – do podziału ugrupowania.
Kaczyński zadeklarował przy tym, że nie zamierza prowadzić osobistej wojny z Morawieckim i liczy, że obaj pozostaną w dobrych stosunkach mimo rozdzielenia politycznych dróg.
Morawiecki podał, że jego środowisko skupia obecnie 40 posłów, jednego senatora oraz trzech europosłów. Z ustalonego składu grupy wynika, że 37 z tych posłów należało do PiS, natomiast trzej pozostali parlamentarzyści nie byli członkami tej partii.
Były premier na razie nie ogłosił powstania nowej partii. Pytany o taki scenariusz stwierdził w sobotę, że w jego bezpośrednim otoczeniu „nie ma jeszcze debaty” na ten temat. Nie przesądził więc, w jakiej formule jego środowisko będzie prowadziło dalszą działalność polityczną.
Rozmowy dotyczące utworzenia nowego klubu parlamentarnego mają natomiast odbywać się w przyszłym tygodniu. Ostateczny układ sił będzie zależał również od formalnych decyzji w PiS oraz od tego, czy wszyscy parlamentarzyści związani obecnie z Rozwojem Plus pozostaną przy Morawieckim.
Morawiecki odniósł się także do spekulacji dotyczących możliwych przyszłych sojuszy. Zaprzeczył, by był porozumiany z Polskim Stronnictwem Ludowym lub ze środowiskiem Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz. Jak zapewnił, nie tylko nie ma żadnego uzgodnionego porozumienia, ale nie prowadzi w tej sprawie rozmów.
Były premier odpowiedział również na wcześniejsze słowa Kaczyńskiego dotyczące jego politycznej przeszłości. Prezes PiS mówił, że Morawiecki był kiedyś doradcą Donalda Tuska. Morawiecki podkreślił, że nie pełnił funkcji doradcy Tuska, lecz był członkiem Rady Gospodarczej działającej przy ówczesnym premierze.
Najbliższym formalnym etapem konfliktu będzie wtorkowe posiedzenie Komitetu Politycznego PiS. Kierownictwo partii ma wówczas zająć się sytuacją parlamentarzystów, którzy nie podpisali wymaganych oświadczeń i pozostali związani z Rozwojem Plus.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze