Waszyngton zabrał głos w sprawie napięć wokół dostępu do najważniejszych miejsc religijnych w Jerozolimie. Rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt poinformowała, że administracja USA oczekuje umożliwienia wiernym swobodnego uczestnictwa w praktykach religijnych – szczególnie w tak istotnym czasie jak Wielki Tydzień.
Sprawa nabrała rozgłosu po wydarzeniach z Niedzieli Palmowej, kiedy izraelska policja nie dopuściła patriarchy Jerozolimy do Bazyliki Grobu Świętego. W efekcie nie odbyła się jedna z najważniejszych liturgii w roku, co wywołało poruszenie wśród chrześcijan na całym świecie.
Władze Izraela tłumaczyły swoją decyzję względami bezpieczeństwa, wskazując na trwający konflikt z Iranem. W obawie przed zagrożeniem zamknięto dostęp do części Starego Miasta – i to nie tylko dla chrześcijan, ale również dla muzułmanów i żydów. Szczególnie restrykcje objęły miejsca pozbawione infrastruktury ochronnej, takiej jak schrony.
To jednak nie uspokoiło krytyków. Dla wielu obserwatorów decyzja była ciosem w wielowiekową tradycję religijną Jerozolimy – miasta, które mimo licznych konfliktów historycznie starało się zachować ciągłość praktyk religijnych nawet w najtrudniejszych czasach.
Administracja amerykańska nie pozostała obojętna. Karoline Leavitt podkreśliła, że temat został poruszony bezpośrednio w rozmowach z izraelskimi władzami.
– Wyraziliśmy nasze zaniepokojenie. Zależy nam na tym, by wierni mieli dostęp do miejsc świętych – zaznaczyła. Jednocześnie przyznała, że kwestie bezpieczeństwa są zrozumiałe, ale – jak dodała – trwają prace nad rozwiązaniami, które pozwolą pogodzić oba te aspekty.
W poniedziałek pojawiły się pierwsze sygnały deeskalacji. Łaciński patriarchat Jerozolimy oraz franciszkańska Kustodia Ziemi Świętej poinformowały, że osiągnięto porozumienie z izraelską policją. Umożliwiono przedstawicielom Kościołów powrót do sprawowania liturgii i zachowanie wielowiekowych obrzędów.
Mimo to sytuacja pozostawiła gorzki ślad. Ojciec Olivier Poquillon nie krył zdumienia: nawet w czasie pierwszej wojny w Zatoce Perskiej czy podczas pandemii nabożeństwa odbywały się bez przeszkód. – Zakaz wejścia biskupa do własnej katedry to sytuacja bez precedensu – podkreślił.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze