Reklama

Nie warto przejadać się na święta

23/12/2019 21:39

Teraz nie ma już potrzeby objadać się na święta do granic wytrzymałości. Zamiast tego lepiej poświęcić czas rodzinie – mówi Radosław Lewandowski, kucharz i wspólwłaściciel restauracji wegańskiej BoNoBo w Olsztynie.

— W dawnych wiekach ludzie mieszkający pod naszą szerokością geograficzną jadali do syta dosyć rzadko, bywało, że tylko dwa razy do roku – podczas świąt Bożego Narodzenia oraz Wielkiej Nocy.
— Kiedyś większość społeczeństwa była związana z pracą na roli i wtedy ci rolnicy mogli jeść na co dzień tylko to, co sami wyhodowali. Jedzenie stojące na stole były wtedy bardziej szanowane. Nie było go przecież za dużo. I właśnie podczas Świąt Bożego Narodzenia, a potem Świąt Wielkiej Nocy można było sobie pofolgować i najeść się do syta. I ta tradycja świątecznego objadania się przetrwała aż do naszych czasów. W dzień Wigilii są to obfite potrawy bezmięsne, potem, już podczas świątecznych dni, mięso oraz różne ciasta - ile tylko damy radę.
[media=4]600501[/media]

— Jednak w dzisiejszych czasach, kiedy mieszkańcy Zachodu mogą w większości najeść się do syta każdego dnia, ten sposób świętowania Wigilii stracił już chyba rację bytu?
— Zamiast piętrowego układania na stole wigilijnym produktów spożywczych zakupionych w supermarkecie proponowałbym powrócić do ceremoniału samodzielnego przygotowywania potraw.
— Te godziny spędzane wspólnie w kuchni na ręcznym ucieraniu kilogramów mąki z dodatkiem mleka, cukru i jajek na pewno bardzo integrowały kiedyś rodziny. Kto ma jednak na to czas teraz?
— Znajdziemy go, jeżeli mniej go stracimy na zakupach albo siedząc przed telewizorem. Wydaje mi się, że potrawy przygotowane samodzielnie bardziej się potem docenia na stole. Mają przecież większą „wartość sentymentalną”. Mniejsze jest także wtedy ryzyko nadprodukcji żywności, która może potem ulec zmarnowaniu.
— A te ciasta, produkowane na skalę przemysłową, mogą niestety zawierać konserwanty oraz inne środki chemiczne dodające im pozornie wartości, albo przynajmniej powodujące, że dany produkt dłużej poleży na sklepowej półce.
— Wydaje mi się, że Polska wyrasta już powoli z epoki nadrabiania niedostatków ekonomicznych i powinniśmy zacząć zwracać uwagę nie na ilość, a na jakość tego, co spożywamy. Tanie jedzenie produkowane na pestycydach nie służy naszemu zdrowiu i zamiast kupować półprodukty za najniższą cenę, lepiej postawić na warzywa wyhodowane w sposób naturalny.
— Tylko skąd je wziąć, panie Radosławie?
— Wydaje mi się, że polski rynek, także w Olsztynie, jest coraz bogatszy w tego typu produkty. „Półka ekologiczna” jest już teraz ustawiana w co drugim sklepie spożywczym. Coraz większe jest bowiem zapotrzebowanie na to na rynku. Także rolnicy zaczynają mieć już świadomość, że lepiej wyjść temu naprzeciw. Będąc takim „ekologicznym producentem”, który zdobył zaufanie odbiorców, ma się wtedy zapewniony zbyt na swoje produkty. Takie produkty kosztują też trochę więcej, klienci sięgają więc po nie z umiarem.
— Każdy z nas jest w skali świata jak przysłowiowa „kropelka w oceanie”. Jednak kiedy zbierze się tych „kropelek” wystarczająco dużo, to nasz świat zacznie wyglądać inaczej. Coraz więcej mówi się o tym, że albo zaczniemy myśleć poważnie o naszej planecie i o jej przyszłości, i przestaniemy ją tak bezwzględnie eksploatować, albo będzie z nami krucho.
— Zatem, póki jeszcze można, wracajmy do starych, dobrych sposobów życia. Promowana obecnie metoda „zero waste” czyli „bez odpadów” ma zastosowanie także w kuchni. To, co dotąd było odpadem, staje się materiałem wyjściowym do wytworzenia kolejnych produktów żywnościowych.
A poza tym, kiedy poświęcimy czas na samodzielne przygotowanie potraw, to wtedy nie grozi nam nadprodukcja i jedzenie nie będzie lądowało w koszu. Nie będziemy też przejadać się.
Życzę każdemu, aby najadł się podczas tych świąt do syta, żeby jednak nie przesadził przy tym. Poza tym Święta Bożego Narodzenia nie powinny być kojarzone przede wszystkim z jedzeniem. Najważniejszy jest tu kontakt z naszymi bliskimi, do których zaliczam także zwierzęcych mieszkańców naszego domu. Zwierzęta są przecież przy nas od wieków. Święta Bożego Narodzenia to tradycja chrześcijańska. Zgodnie z nią Jezus urodził się w stajence pomiędzy osiołkami.
— W polskiej tradycji zachował się przekaz, że w tę jedną noc w roku zwierzęta mówią ludzkim głosem...
— Jestem ciekaw, co dzisiaj powiedziałyby nam te, które są traktowane w tak nieludzki sposób na farmach chowu przemysłowego?

Łukasz Czarnecki-Pacyński
[email protected]
Reklama

Reklama

Wideo wm.pl




Reklama