W piątek Rafał Trzaskowski – kandydat Platformy Obywatelskiej na prezydenta – w ostrych słowach zaatakował Sławomira Mentzena. Poszło o poglądy lidera Konfederacji dotyczące aborcji. Trzaskowski, wyraźnie wzburzony, powiedział: „Nóż się otwiera w kieszeni, jeżeli ktoś słyszy tego typu wypowiedzi”. Tyle tylko, że to nie Mentzen groził, a bronił podstawowego prawa – prawa do życia. To Trzaskowski podniósł temperaturę emocji do poziomu, którego w demokracji przekraczać nie wolno.
Mentzen podczas wywiadu został zapytany o swoje stanowisko w sprawie aborcji. Odpowiedział konsekwentnie i z szacunkiem do życia: „Nie zabijamy niewinnych ludzi, nawet jeśli ich istnienie może wiązać się z cierpieniem. To wciąż człowiek”. Dla wielu osób – także wierzących i konserwatywnych – to jasna, moralna postawa. Tymczasem Trzaskowski odpowiedział agresją – słowną, ale czy tylko słowną?