Dramatyczne sceny rozegrały się w sobotni poranek w miejscowości Grabce pod Koninem. W pożarze domku letniskowego zginęła młoda dziewczyna. Druga osoba — 17-letni chłopak — z poważnymi poparzeniami trafiła do szpitala. Służby od kilku godzin próbują ustalić, jak doszło do tej tragedii.
Zgłoszenie o pożarze wpłynęło do straży pożarnej o godz. 5.27. Na miejsce natychmiast skierowano zastępy strażaków. Gdy ratownicy dotarli do Grabiec, domek letniskowy był już całkowicie objęty ogniem.
Przed budynkiem znajdował się młody mężczyzna z widocznymi obrażeniami. Z przekazanych służbom informacji wynikało jednak, że wewnątrz może być jeszcze jedna osoba.
Strażacy rozpoczęli akcję gaśniczą i jednocześnie przeszukiwali pogorzelisko. Niestety, po opanowaniu ognia odnaleziono zwęglone ciało młodej kobiety. Wstępnie ustalono, że ofiara miała około 17–18 lat.
Jak przekazał rzecznik konińskiej straży pożarnej Sebastian Andrzejewski, ranny chłopak został przewieziony do szpitala. Nastolatek doznał poparzeń ciała i wymagał natychmiastowej pomocy medycznej.
Policja doprecyzowała później, że spaleniu uległ tzw. domek holenderski. Funkcjonariusze, którzy pojawili się na miejscu, zastali 17-latka przed budynkiem.
— Policjanci i strażacy udzielili mu pierwszej pomocy, a następnie przekazali ratownikom medycznym — poinformowała Sylwia Król, rzeczniczka policji w Koninie.
W czasie, gdy trwała walka z ogniem, służby potwierdziły, że w środku znajdowała się jeszcze jedna osoba. Kobiety nie udało się uratować.
Na miejscu tragedii przez wiele godzin pracowali policjanci, strażacy oraz prokurator. Teren został zabezpieczony, a śledczy rozpoczęli ustalanie dokładnego przebiegu zdarzeń.
Na ten moment nie wiadomo jeszcze, co doprowadziło do wybuchu pożaru. Pod uwagę branych jest kilka scenariuszy, jednak służby nie ujawniają na razie szczegółów prowadzonego postępowania.
Okoliczności tragedii wyjaśni śledztwo prowadzone pod nadzorem prokuratury.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze