Reklama

Oligarchowie pod kontrolą Kremla. Jak Putin wykorzystał wojnę i sankcje

Wojna w Ukrainie i zachodnie sankcje miały osłabić rosyjskich oligarchów i skłonić ich do sprzeciwu wobec Kremla. W praktyce stały się jednak narzędziem, dzięki któremu Władimir Putin ostatecznie podporządkował sobie finansową elitę kraju – zmuszając ją do lojalności i czyniąc z niej jeden z filarów gospodarki wojennej.

Zachód chciał ich osłabić – w praktyce pomógł wzmocnić system

Wojna w Ukrainie, zachodnie sankcje i rosnąca władza Władimir Putin miały uderzyć w rosyjską elitę finansową. Efekt okazał się odwrotny. Najbogatsi Rosjanie nie tylko przetrwali, ale w wielu przypadkach zwiększyli swoje majątki i jeszcze mocniej związali swoją przyszłość z Kremlem.

Jeszcze ćwierć wieku temu rosyjscy oligarchowie należeli do najpotężniejszych graczy politycznych w kraju. Po upadku ZSRR przejęli kontrolę nad strategicznymi sektorami gospodarki, a ich wpływy sięgały najwyższych szczebli władzy. To oni współtworzyli system, który wyniósł Putina na szczyt.

Reklama

Z czasem sytuacja uległa jednak zasadniczej zmianie. Nowy prezydent konsekwentnie odbierał oligarchom polityczne znaczenie, pozostawiając im jedynie rolę zarządców majątku – pod warunkiem pełnej lojalności wobec Kremla. Przypadek Michaiła Chodorkowskiego, skazanego na wieloletnie więzienie po wejściu w konflikt z władzą, stał się ostrzeżeniem dla całej elity.

Wojna jako test lojalności

Inwazja Rosji na Ukrainę w 2022 roku postawiła miliarderów w wyjątkowo trudnej sytuacji. Zachodnie sankcje zamroziły aktywa, odcięły dostęp do rynków finansowych i przejęły luksusowe nieruchomości. Wydawało się, że to moment, w którym finansowa elita może odwrócić się od Putina.

Reklama

Zamiast tego Kreml szybko narzucił jasne reguły gry. Już kilka godzin po wydaniu rozkazu inwazji Putin wezwał najbogatszych Rosjan na spotkanie. Przekaz był jednoznaczny: współpraca i lojalność albo utrata wszystkiego.

Przykładem działania tej strategii jest los Olega Tinkowa, bankiera, który publicznie skrytykował wojnę. W krótkim czasie został zmuszony do sprzedaży swojego banku za ułamek realnej wartości, tracąc miliardy dolarów i opuszczając Rosję. Dla pozostałych był to czytelny sygnał, jaką cenę płaci się za sprzeciw.

Reklama

Sankcje, które stworzyły nowe fortuny

Paradoksalnie, wojna i sankcje stworzyły nowe możliwości dla tych, którzy pozostali wierni Kremlowi. Masowe wycofywanie się zachodnich firm z Rosji pozwoliło przejmować atrakcyjne aktywa po zaniżonych cenach. W 2024 roku do grona rosyjskich miliarderów dołączyło kilkanaście nowych osób.

Według danych „Forbesa” liczba miliarderów w Rosji osiągnęła rekordowy poziom – 140 osób, a łączna wartość ich majątków wyniosła około 580 miliardów dolarów, niemal tyle samo co przed wojną. Wielu z nich korzystało z kontraktów państwowych, wydatków zbrojeniowych lub bliskich relacji z aparatem władzy.

Reklama

Zachód nie przełamał lojalności elit

Eksperci podkreślają, że sankcje zamiast skłócić Kreml z elitą finansową, doprowadziły do jej konsolidacji. Zamrożone aktywa i brak realnej drogi ucieczki na Zachód sprawiły, że rosyjscy miliarderzy zostali zmuszeni do jeszcze ściślejszej współpracy z władzą.

Jak zauważa cytowany przez BBC analityk Alexander Kolyandr z Centrum Analiz Polityki Europejskiej (CEPA), brak jasnej strategii wobec rosyjskich elit finansowych sprawił, że Zachód nieświadomie pomógł Putinowi podporządkować sobie oligarchów i wykorzystać ich kapitał do podtrzymania gospodarki wojennej.

Reklama

Dziś najbogatsi Rosjanie są jedną z głównych podpór systemu władzy. Ich pozycja zależy od trwania obecnego kursu politycznego i konfrontacji z Zachodem – a to czyni ich bardziej lojalnymi wobec Kremla niż kiedykolwiek wcześniej.

Źródło: Media / RMF FM
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wm.pl




Reklama