Reklama

Oszczędności kosztem dostępności? Nowy plan NFZ budzi obawy

Narodowy Fundusz Zdrowia szykuje zmiany, które mogą odczuwalnie wpłynąć na pacjentów. W obliczu wielomiliardowej luki finansowej Narodowy Fundusz Zdrowia planuje ograniczyć finansowanie części badań i wizyt specjalistycznych.

Rosnąca luka finansowa w systemie ochrony zdrowia zmusza Narodowy Fundusz Zdrowia do szukania oszczędności. W 2026 roku deficyt Funduszu ma sięgnąć aż 23 mld zł, co przekłada się na konkretne decyzje dotyczące finansowania świadczeń.

Jedną z najważniejszych zmian ma być ograniczenie płatności za badania diagnostyczne wykonywane ponad limit określony w kontraktach. Do tej pory Fundusz pokrywał ich koszt w całości, jednak teraz planuje finansować jedynie 40 proc. wartości takich procedur. Dotyczy to m.in. kolonoskopii, gastroskopii, rezonansu magnetycznego czy tomografii komputerowej.

Reklama

Zmiany mają obowiązywać wstecznie za cały 2026 rok i – według szacunków – przynieść około 800 mln zł oszczędności. To jednak tylko część potrzeb, bo – jak wskazują eksperci – luka finansowa jest znacznie większa.

Podobne ograniczenia mają objąć także ambulatoryjną opiekę specjalistyczną. W praktyce oznacza to powrót do limitów świadczeń, które od 2021 roku były formalnie nielimitowane. Szpitale i przychodnie, obawiając się strat, mogą przestać przyjmować pacjentów ponad zakontraktowany poziom.

Zdaniem przedstawicieli środowisk medycznych i organizacji pacjenckich skutki mogą być poważne – od wydłużenia kolejek po ograniczenie dostępności diagnostyki. Szczególne obawy dotyczą pacjentów, którzy dopiero podejrzewają u siebie poważne choroby, w tym nowotwory.

Reklama

Jak podkreślała Dorota Korycińska z Ogólnopolskiej Federacji Onkologicznej, brak szybkiego dostępu do badań może oznaczać opóźnioną diagnozę, a w konsekwencji rozwój choroby. Choć Fundusz zapowiada, że zmiany nie obejmą leczenia onkologicznego w ramach szybkiej ścieżki (karty DILO) oraz dzieci, eksperci wskazują, że problem pojawia się jeszcze przed formalnym rozpoczęciem takiej procedury.

Z kolei Janusz Cieszyński, były wiceminister zdrowia, zwraca uwagę na konkretne wyliczenia. Na przykładzie Małopolski wskazał, że już przy jednym rodzaju badań – kolonoskopii – może zabraknąć ponad 1,4 mln zł miesięcznie na pokrycie rzeczywistych potrzeb.

Reklama

Eksperci nie mają wątpliwości, że to dopiero początek zmian. Wojciech Wiśniewski z Federacji Przedsiębiorców Polskich ocenia, że Fundusz ma bardzo ograniczone pole manewru, ponieważ większość jego wydatków jest „sztywna”. Jednocześnie nie udało się zmniejszyć presji kosztowej, m.in. w związku z rosnącymi wynagrodzeniami w ochronie zdrowia.

Do sytuacji odniósł się także premier Donald Tusk, który zapewnił, że rząd nie planuje podnosić składki zdrowotnej. Podkreślił jednak konieczność racjonalnego podziału środków i zapowiedział dodatkowe miliardy złotych dla systemu, przy jednoczesnej korekcie wydatków.

Reklama

Dane pokazują skalę problemu: choć wydatki na ambulatoryjną opiekę specjalistyczną w ostatnich latach wzrosły ponad dwukrotnie, liczba świadczeń zwiększyła się znacznie wolniej. To oznacza rosnące koszty przy ograniczonym wzroście dostępności.

W tej sytuacji pacjenci mogą stanąć przed trudnym wyborem – dłuższym oczekiwaniem na badania lub koniecznością szukania pomocy poza systemem publicznym. Wszystko wskazuje na to, że bez dodatkowego zasilenia finansowego system ochrony zdrowia czekają kolejne, niełatwe decyzje.

Źródło: PAP
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wm.pl




Reklama