Stu śmiałków wyruszy w sobotę przed południem z Kuźnicy na Helu, by przejść przez Zatokę Pucką i po południu dotrzeć na plażę w Rewie. Uczestnicy Marszu Śledzia pokonają około 12 kilometrów trasą prowadzącą przez wyjątkowe mielizny, które organizatorzy nazywają dawnym brzegiem morskim.
Marsz Śledzia od lat przyciąga osoby gotowe na nietypową wyprawę przez Zatokę Pucką. Choć z pozoru przejście pieszo przez morze wydaje się niemożliwe, warunki w tym miejscu pozwalają na pokonanie większości trasy po mieliznach.
Uczestnicy ruszą z Kuźnicy i zakończą marsz w Rewie. Cała trasa liczy około 12 kilometrów. Do przepłynięcia jest jedynie odcinek sztucznie pogłębionego toru podejściowego do Pucka. W zależności od stanu wody ma on około kilometra, maksymalnie 1,2 kilometra. Pozostałą część uczestnicy przechodzą po suchym terenie albo w wodzie sięgającej najczęściej powyżej kostek, miejscami do pasa.
Organizator wydarzenia Radosław Tyślewicz podkreśla, że trasa prowadzi przez teren wyjątkowy pod względem geologicznym.
„Tak naprawdę idziemy dawnym brzegiem morskim” — mówił w rozmowie z RMF FM.
Jak wyjaśnia, około tysiąc lat temu poziom Bałtyku był niższy, a miejscowa ludność wykorzystywała ten obszar jako naturalną drogę komunikacyjną. Dopiero późniejszy wzrost poziomu morza doprowadził do zalania tych terenów. Miejscowi określają tę część Zatoki Puckiej mianem „Małego Morza”.
Marsz ma swoje charakterystyczne etapy. Pierwszy z nich organizatorzy nazywają „etapem wiary”. Uczestnicy wchodzą do wody i przez pewien czas oddalają się od brzegu, nie widząc jeszcze przed sobą mielizny.
Kolejny odcinek określany jest jako „syndrom Mojżesza”. To moment, w którym maszerujący mają po lewej i prawej stronie ściany wody, a idą środkiem po płytszym terenie.
W dwóch trzecich trasy odbywa się postój i symboliczne pasowanie na śledzia. Każdy uczestnik musi wtedy zjeść kawałek surowej ryby. Na trasie przewidziano też posiłek regeneracyjny.
Wydarzenie ma limit uczestników. W marszu może wziąć udział maksymalnie sto osób. Organizatorzy tłumaczą, że wynika to przede wszystkim z troski o bezpieczeństwo.
Termin marszu nie jest przypadkowy. Ustalany jest zgodnie z decyzjami administracji morskiej tak, by w jak najmniejszym stopniu ingerować w przyrodę i migracje ptaków. Od kilku lat obowiązuje zasada, że wydarzenie musi odbyć się najpóźniej do końca czerwca.
Marsz Śledzia jest jedną z najbardziej nietypowych imprez organizowanych nad Bałtykiem. Łączy element wyprawy, lokalnej tradycji i kontaktu z unikatowym środowiskiem Zatoki Puckiej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze