Owszem, oglądam mnóstwo filmów — lepszych, gorszych, jakichś. Czasem to klasyczne ‘było, minęło’, czasem jakiś obraz, postać, zdanie zostają ze mną przez kilka dni… Są jednak takie obrazy, które już w czasie pierwszego seansu ryją mi w duszy, sercu, mózgu głęboka bruzdę. Szramę lub bliznę do końca życia. Takim obrazem jest z pewnością film „Hidden Figures”.
Problem z tytułem
Owszem, już polska wersja tytułu budzi moje emocje — negatywne raczej niż pozytywne. O ile słowo ‘hidden’ oznacza ‘ukryte’ — i nie ma sprawy, o tyle ‘figures’ ma znacznie szersze znaczenie. Bo to może być ‘wykres, rycina, ilustracja, rysunek, diagram’. Może to być ‘liczba’ lub ‘cyfra’, a nawet ‘kwota’. Ale ‘figure’ to też ‘kobieca figura’. Także ‘osobistość, ważna, historyczna postać’ oraz ‘sylwetka, postać na obrazie, model’, a nawet ‘figura geometryczna’ i ‘figura w łyżwiarstwie’. „Ukryte działania” zatem jak dla mnie już na wstępie zaciemniają obraz i —paradoksalnie — natychmiast skrywają to, co jest sednem zarówno filmu, jak i historii prawdziwej, bo „Hidden Figures” to film oparty na faktach. Skrywają mianowicie kobiety — trzy wspaniałe, historycznie ważne postacie, trzy osobistości, które operowanie cyframi, liczbami, danymi i kwotami opanowały do takiej perfekcji — że aż matematyce nadały rangę sztuki…!
Ale cóż. Akcja filmu toczy się w Stanach Zjednoczonych lat 60. ubiegłego wieku — w czasach, gdy po wciąż żywym koszmarze II wojny światowej Amerykanie najwyraźniej jeszcze niczego nie przyswoili i gdy wciąż uważają, że segregacja rasowa jest czymś właściwym, dobrym i godnym naśladowania (sic!).
Schowane kobiety
Jest rok 1961. Matematyczka Katherine Johnson (w tej roli Taraji P. Henson) pracuje jako „komputer” w wydzielonym dziale West Area Computers w Langley Research Center w Hampton w stanie Wirginia. Zawodowo i prywatnie przyjaźni się z dwiema innymi specjalistkami: początkującą inżynier Mary Jackson (w tej roli Janelle Monáe) i ich nieoficjalną przełożoną Dorothy Vaughan (w tej roli Octavia Spencer).
Ważny jest kontekst historyczny. To czas, gdy po udanym starcie rosyjskiego satelity rośnie presja, by także amerykańskich astronautów wysłać w kosmos. Przełożona Katherine, Vivian Mitchell, wyznacza ją zatem do pomocy w grupie zadaniowej Ala Harrisona (gra go Kevin Costner). I tak Katherine zostaje pierwszą Afroamerykanką w zespole i w budynku, w którym dla czarnoskórych kobiet nie ma toalet. Dla czarnoskórych mężczyzn zresztą też…
Katherine walczy więc na każdej przerwie z fizjologią, bo do najbliższej toalety dla czarnoskórych ma mniej więcej 800 metrów. Walczy też z nowymi kolegami z zespołu, którzy traktują ją z lekceważeniem, poniżają osobnym czajnikiem do kawy — opatrzonym oczywiście stosowną plakietką ‘dla kolorowych’, żeby nie było żadnych wątpliwości. Przodownikiem na tym polu jest główny inżynier Paul Stafford (świetnie gra go Jim Parsons).
Swoje bitwy codziennie prowadzi też Dorothy, której prośba o oficjalny awans na przełożoną zostaje odrzucona przez Vivian. Tymczasem Mary identyfikuje wadę osłon termicznych eksperymentalnej kapsuły kosmicznej, co zachęca ją do bardziej asertywnego dążenia, by uzyskać dyplom inżynierski. Na niedzielnym grillu Katherine spotyka oficera armii amerykańskiej Jima Johnsona — coś ich do siebie ciągnie, ale Jim bardzo kiepsko zaczyna, bo wprawdzie sam jest ‘kolorowy’, więc element segregacji odpada, ale już jego przekonanie, że jako mężczyzna może lekceważąco odnieść się do kobiety-specjalistki i otwarcie wyrażać sceptycyzm wobec zdolności matematycznych kobiet jako takich — jest wielkim rozczarowaniem. Dla uspokojenia dodam, że ostatecznie historia dobrze się kończy, bo Jim ma tyle oleju w głowie, by zrozumieć swój błąd i przeprosić Katherine.
Dobry szef
„Hidden Figures” to film, który pokazuje, jak wiele zależy od dobrego szefa. Jak wielkie znaczenie dla pracy i sukcesów całego zespołu może mieć osobowość szefa i jej lub jego nastawienie do poszczególnych członków zespołu. Bo taki Al Harrison mógł być oczywiście seksistą i mizoginem, rasistą i nienawistnikiem. Mógł być narcyzem psychopatycznie uzależnionym od swoich władczych rozkazów, decyzji i poniżających odzywek.
Ale nie.
Al okazał się człowiekiem mądrym i myślącym, a ponadto mężczyzną, który mniejszą wagę przywiązywał do płci i koloru pracownika — ale za to całą swoją uwagę skupiał na tegoż pracownika kompetencjach. Kiedy więc zaprasza swoich podwładnych do rozwiązania skomplikowanego równania matematycznego — Katherine robi na nim wielkie wrażenie.
Ze spraw mniej kosmicznych, a bardziej przyziemnych — któregoś dnia Al Harrison konfrontuje Katherine z jej bardzo długimi przerwami na śniadanie, bo oczywiście nie jest świadom tych 800 metrów, które ona musi kilka razy dziennie pokonać, by móc skorzystać z najbliższej toalety przeznaczonej dla „kolorowych”. Ta, doprowadzona do ostateczności, w czym z pewnością pomógł jej deszcz i woda obficie spływająca z kosmyków włosów i całej reszty odzienia — ze wściekłą pasją wyjaśnia mu, jak bardzo odczuwa dyskryminację, z którą dzień w dzień spotyka się w pracy, ze strony swoich „kolegów’. Na jaw wychodzi też osobny czajnik.
I co robi Harrison? Al Harrison bierze w ręce siekierę, z którą udaje się pod toaletę dla białych kobiet i osobiście niszczy ten pełen hańby napis!
Jakby tego było mało, pozwala też uczestniczyć Katherine w spotkaniach wysokiego szczebla — na jednym z nich to ona wyznacza punkt powrotu kapsuły kosmicznej.
No ale to przecież nie Stafford…! Nie. Ten narcyz, rasista i mizogin, nie bacząc na postawę szefa, nakazuje Katherine usunąć jej nazwisko z raportów, podkreślając, że „komputery” nie mogą być wymieniane jako autorzy. I tak jej ciężka praca przypisywana jest wyłącznie Staffordowi…
Summa summarum zatem Harrison jest tym, który odkrywa — Stafford tym, który usuwa z pola widzenia, z życia, z historii…
Katherine Johnson: kobieta — komputer
Creola Katherine Johnson urodziła się 26 sierpnia 1918 roku — zmarła 24 lutego 2020 roku. Była amerykańską kobietą — komputerem, której obliczenia mechaniki orbitalnej ramach pracy w zespole NASA miały kluczowe znaczenie dla sukcesu pierwszych i kolejnych amerykańskich załogowych lotów kosmicznych. Podczas swojej 33-letniej kariery w NASA i jej poprzedniczce, Narodowym Komitecie Doradczym ds. Aeronautyki, zyskała reputację mistrzyni skomplikowanych obliczeń ręcznych i przyczyniła się do pionierskiego wykorzystania komputerów do wykonywania zadań, które wcześniej wymagały zaangażowania człowieka. Agencja kosmiczna odnotowała jej „historyczną rolę jednej z pierwszych Afroamerykanek pracujących jako naukowiec NASA”.
Praca Johnson obejmowała obliczanie trajektorii, okien startowych i awaryjnych tras powrotu dla lotów kosmicznych Projektu Mercury, w tym dla astronautów Alana Sheparda (pierwszego Amerykanina w kosmosie) i Johna Glenna (pierwszego Amerykanina na orbicie), a także tras spotkań dla modułu księżycowego Apollo i modułu dowodzenia podczas lotów na Księżyc. Jej obliczenia były również kluczowe dla powstania programu wahadłowców kosmicznych i pracowała nad planami załogowej misji na Marsa.
W 2015 roku prezydent Barack Obama przyznał Johnson Prezydencki Medal Wolności. W 2016 roku otrzymała Srebrną Nagrodę Snoopy’ego od astronauty NASA Lelanda D. Melvina oraz Nagrodę NASA Group Achievement Award. W 2019 roku Kongres Stanów Zjednoczonych przyznał Johnson Złoty Medal Kongresu. W 2021 roku została pośmiertnie wpisana do Narodowej Galerii Sław Kobiet.
Dorothy Vaughan: genialna programistka
Dorothy Jean Johnson Vaughan urodziła się 20 września 1910 roku — zmarła 10 listopada 2008 roku. Była amerykańską programistką komputerową i nauczycielką, która pracowała dla Narodowego Komitetu Doradczego ds. Aeronautyki (NACA) oraz NASA w Centrum Badawczym Langley w Hampton w stanie Wirginia. W 1949 roku została p.o. kierownika West Area Computers, jako pierwsza Afroamerykanka, która otrzymała awans i nadzorowała grupę pracowników w tym ośrodku.
Później oficjalnie awansowała na stanowisko kierownika. W czasie swojej 28-letniej kariery Vaughan przygotowywała się do wprowadzenia komputerów na początku lat 60. XX wieku, ucząc siebie i swoich pracowników języka programowania Fortran. Później kierowała w Langley sekcją programowania w Dziale Analizy i Obliczeń (ACD).
W 2019 roku Vaughan został pośmiertnie uhonorowany Złotym Medalem Kongresu.
Mary Jackson: Pani Inżynier
Mary Jackson urodziła się 9 kwietnia 1921 roku — zmarła 11 lutego 2005 roku. Była amerykańską inżynier lotnictwa i kosmonautyki w Narodowym Komitecie Doradczym ds. Aeronautyki (NACA), który w 1958 roku zastąpiła Narodowa Agencja Aeronautyki i Przestrzeni Kosmicznej (NASA). Przez większość swojej kariery pracowała w Langley Research Center w Hampton w stanie Wirginia. Rozpoczęła pracę jako informatyk w wydzielonym dziale West Area Computing w 1951 roku. W 1958 roku, po ukończeniu zajęć inżynierskich, została pierwszą czarnoskórą inżynierką w NASA.
Po 34 latach pracy w NASA Jackson uzyskała najwyższy dostępny tytuł inżyniera. Zdała sobie sprawę, że nie może awansować bez awansu na przełożoną. Zaakceptowała degradację, by zostać menedżerką zarówno Federalnego Programu Kobiet w Biurze Programów Równych Szans NASA, jak i Programu Akcji Afirmatywnej. Pełniąc tę funkcję, wpływała na zatrudnianie i awansowanie kobiet w zawodach naukowych, inżynieryjnych i matematycznych NASA.
W 2019 roku Jackson została pośmiertnie odznaczona Złotym Medalem Kongresu. W 2021 roku siedziba NASA w Waszyngtonie została przemianowana na Mary W. Jackson NASA Headquarters.
Dobry film!
Dobry film jest wtedy, gdy odbiorcy na długo zapada w pamięć. Ten — jak już wspomniałam — w pamięć mi się wrył na zawsze. To obraz o kobietach i segregacji rasowej, o mądrości i głupocie, o nieustępliwości i podłości dla samej podłości. Wiele scen wycisnęło ze mnie wszystkie łzy bezsilności — wiele zapadło w pamięć jako obraz prawdziwego człowieczeństwa, którego nigdy nie wolno utożsamiać z przynależnością do gatunku ‘homo sapiens’.
Polecam go wszystkim, bez względu na płeć, wiek, przekonania polityczne i poziom wiedzy matematycznej.
Choć tak z drugiej strony… Jako kobieta, która też raz na jakiś czas wciąż musi udowodnić, że mądra jest sama z siebie i płeć nie ma z tym nic wspólnego oraz że walka o prawa kobiet niekoniecznie musi być określana ‘feminizmem’ — dałabym bardzo wiele, by kobiety o swoje prawa nigdy nie musiały walczyć i by ten film nigdy nie powstał…
Magdalena Maria Bukowiecka
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze