W Brandenburgii, tuż przy granicy z Polską, narasta fala kradzieży bydła. Od początku 2026 roku z pastwisk zniknęło już co najmniej 158 krów, a niemieccy hodowcy alarmują, że sprawcy działają jak profesjonalna grupa przestępcza. Policja i służby celne przyznają, że możliwości kontroli są ograniczone, a śledczy nie wykluczają międzynarodowego charakteru procederu.
Do kolejnych kradzieży dochodziło w południowej Brandenburgii, w pobliżu polskiej granicy. Ostatni przypadek odnotowano w powiecie Sprewa-Nysa, gdzie z pastwiska zniknęły 31 sztuk bydła. Wcześniej skradziono m.in. 48 krów w miejscowości Raddusch oraz około 70 sztuk w powiecie Łaba-Elstera. Łączne straty szacowane są na setki tysięcy euro.
Rolnicy podkreślają, że sprawcy działają szybko i profesjonalnie. Zwierzęta mają być wywożone ciężarówkami przystosowanymi do transportu bydła, głównie nocą, zanim właściciele zdążą zawiadomić służby. Według hodowców załadunek całego stada w krótkim czasie wymaga doświadczenia i dobrej organizacji.
Niemieckie służby przyznają, że walka z procederem jest trudna. Główny Urząd Celny we Frankfurcie nad Odrą poinformował, że między państwami Unii Europejskiej nie są prowadzone stałe kontrole graniczne, a działania mają charakter wyrywkowy.
Dodatkowym problemem ma być brak wyspecjalizowanych funkcjonariuszy zajmujących się kradzieżami inwentarza. Policja Brandenburgii nie prowadzi też osobnych statystyk dotyczących kradzieży bydła — takie sprawy trafiają do tej samej kategorii co inne kradzieże zwierząt.
Śledczy analizują możliwość, że zwierzęta są wywożone poza Niemcy, a nawet poza Unię Europejską. Każda krowa posiada bowiem identyfikacyjny kolczyk i jest wpisana do unijnego systemu rejestracji zwierząt, co praktycznie uniemożliwia legalny obrót nimi na terenie Niemiec.
Prezes brandenburskiego związku rolników Henrik Wendorff podkreślał, że bez rejestracji legalny ubój jest niemożliwy. Pojawiają się więc podejrzenia dotyczące nielegalnego uboju lub wywozu zwierząt poza system kontroli UE.
Hodowcy mówią nie tylko o stratach finansowych, ale też hodowlanych. W wielu przypadkach znikają cenne sztuki rozpłodowe i zwierzęta rasowe, nad którymi pracowano latami. Rolnicy apelują o zwiększenie patroli, monitoring pastwisk oraz szybszą współpracę transgraniczną służb.
Problem kradzieży bydła pojawiał się już wcześniej także w innych regionach Europy. W przeszłości podobne przypadki odnotowywano również w Polsce, gdzie złodzieje działali nocami i wykorzystywali specjalistyczny transport do przewożenia zwierząt.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze