Reklama

Zima sparaliżowała północny wschód USA

Potężny atak zimy sparaliżował północno-wschodnie Stany Zjednoczone. W stanie Nowy Jork od piątkowego wieczoru spadło miejscami nawet do 25 centymetrów śniegu, powodując chaos komunikacyjny i poważne utrudnienia w ruchu lotniczym. Według danych monitorujących ruch lotniczy odwołano co najmniej 1500 lotów, a ponad tysiąc kolejnych było opóźnionych. Lotniska Newark, JFK i LaGuardia wydały ostrzeżenia pogodowe, apelując do pasażerów o śledzenie komunikatów i przygotowanie się na zmiany planów podróży.

Narodowa Służba Meteorologiczna ostrzegła przed wyjątkowo niebezpiecznymi warunkami drogowymi na rozległym obszarze – od regionu Wielkich Jezior, przez północną część środkowego wybrzeża Atlantyku, aż po południową Nową Anglię. Szczególnie groźne okazały się oblodzenia występujące lokalnie w stanach Nowy Jork, Connecticut i Massachusetts, które znacząco zwiększyły ryzyko wypadków.

Reklama

Najtrudniejsza sytuacja panowała w zachodniej części stanu Nowy Jork oraz w północno-zachodniej Pensylwanii, gdzie wystąpiły intensywne opady śniegu związane z tzw. efektem jeziora. Zjawisko to pojawia się, gdy lodowate arktyczne powietrze napływa nad cieplejsze wody jezior, powodując gwałtowne parowanie i formowanie się chmur niosących bardzo obfite opady śniegu wzdłuż linii brzegowej.

Choć na północnym wschodzie burza zaczęła stopniowo słabnąć, niebezpieczne warunki utrzymywały się w innych częściach kraju, gdy front atmosferyczny przesuwał się na południowy wschód. Władze stanowe reagowały zdecydowanie – gubernatorzy Nowego Jorku i New Jersey ogłosili stan wyjątkowy, apelując do mieszkańców o ograniczenie podróży do niezbędnego minimum.

Reklama

Jednocześnie meteorolodzy ostrzegali przed nasilającymi się zamieciami śnieżnymi w regionie Górnego Środkowego Zachodu. W stanie Michigan prognozowano opady przekraczające 30 centymetrów, a napływ arktycznego powietrza przyniósł dotkliwe mrozy na północne równiny USA.

Na drugim krańcu kraju, na zachodnim wybrzeżu, sytuacja zaczęła się stabilizować po serii gwałtownych burz. W Kalifornii intensywne opady deszczu doprowadziły wcześniej do powodzi i lawin błotnych. W hrabstwie Los Angeles potwierdzono śmierć co najmniej czterech osób, w tym mężczyzny znalezionego w częściowo zatopionym samochodzie w pobliżu Lancaster.

Reklama

W górskich rejonach Kalifornii w ciągu zaledwie trzech dni, z kulminacją w Wigilię, spadło od 25 do 45 centymetrów deszczu, powodując poważne szkody infrastrukturalne, m.in. w miejscowości Wrightwood. Dodatkowym zagrożeniem stały się silne wiatry wiejące od gór Santa Ana, które mogą przewracać nasiąknięte wodą drzewa i prowadzić do przerw w dostawach energii elektrycznej.

Ekstremalne zjawiska pogodowe po raz kolejny pokazały skalę wyzwań, z jakimi mierzą się Stany Zjednoczone – od śnieżnych zamieci na północnym wschodzie po niszczycielskie burze i powodzie na zachodnim wybrzeżu.

Reklama

PAP, opr. tom

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 28/12/2025 14:22
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wm.pl




Reklama