Europa musi przygotować się na scenariusz, w którym to ona stanie się główną siłą odstraszania na własnym kontynencie. Taki kierunek zmian w NATO przedstawił wiceszef Pentagonu Elbridge Colby podczas zamkniętego spotkania ministrów obrony państw sojuszu. Waszyngton nie zamierza opuszczać NATO, ale jasno sygnalizuje zmianę priorytetów.
Podczas spotkania ministrów obrony państw NATO wiceszef Pentagonu Elbridge Colby zaprezentował wizję nowego modelu funkcjonowania sojuszu, określanego jako „NATO 3.0”. Jak wynika z opublikowanego przez Pentagon tekstu przemówienia, Stany Zjednoczone chcą dostosować strukturę NATO do zmieniających się realiów geopolitycznych.
W tej koncepcji Europa miałaby przejąć główną odpowiedzialność za obronę konwencjonalną kontynentu, podczas gdy Amerykanie mieliby odpowiadać za tzw. parasol nuklearny i globalną równowagę strategiczną.
Nowa wizja miałaby przypominać model znany z czasów zimnej wojny, w którym odstraszanie militarne szło w parze z dyplomacją, ale odpowiedzialność regionalna była bardziej wyraźnie rozłożona.
Colby nie pozostawił wątpliwości, że strategiczne centrum uwagi Stanów Zjednoczonych przesuwa się w stronę Azji.
– „Pod przywództwem prezydenta Trumpa zmieniamy priorytety w zakresie obrony naszego kraju i ochrony naszych interesów na naszej półkuli. Zmagamy się otwarcie z faktem, że Indo-Pacyfik jest obecnie centralnym obszarem geopolityki, mającym fundamentalne implikacje dla amerykańskiego bezpieczeństwa, witalności gospodarczej i przywództwa technologicznego” – zaznaczył.
W praktyce oznacza to oczekiwanie, że europejscy członkowie NATO będą w stanie samodzielnie zapewnić odstraszanie konwencjonalne wobec potencjalnych zagrożeń.
– „W związku z tym Europa powinna wystawić przeważające siły niezbędne do odstraszania, a w razie potrzeby do pokonania konwencjonalnej agresji w Europie” – podkreślił Colby.
Jednocześnie zaznaczył, że nie chodzi o formalne wycofanie się USA z NATO, lecz o bardziej selektywne i skoncentrowane zaangażowanie.
Według wiceszefa Pentagonu europejscy sojusznicy powinni skoncentrować się na budowaniu konkretnych zdolności militarnych – obejmujących uzbrojenie, gotowe do działania siły, sprawną logistykę oraz zintegrowane struktury dowodzenia.
Waszyngton zamierza nadal uczestniczyć w planowaniu i wspólnych działaniach, ale oczekuje większej odpowiedzialności po stronie Europy.
– „Będziemy kontynuować szkolenia, ćwiczenia i planowanie wspólnie z naszymi sojusznikami. My w Departamencie Wojny będziemy nadal przygotowywać nasze siły do wypełniania naszej roli w ramach artykułu V, a Europa będzie odgrywać wiodącą rolę w obronie konwencjonalnej” – wyjaśnił.
To sygnał, że NATO nie traci znaczenia, ale jego wewnętrzna równowaga może ulec istotnej zmianie.
Do słów Colby’ego odniósł się wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz, który uczestniczył w spotkaniu. Jak przekazał, amerykański przedstawiciel zapewnił sojuszników, że mimo zmian strategicznych nie zostaną pozostawieni bez wsparcia.
Według relacji polskiego MON atmosfera rozmów była wyraźnie spokojniejsza niż rok wcześniej, gdy administracja USA naciskała na Europę w sprawie zwiększenia wydatków na obronność.
Z informacji przekazanych przez źródła dyplomatyczne wynika również, że ewentualne zmniejszenie amerykańskiej obecności wojskowej w Europie miałoby charakter ograniczony i rozłożony w czasie.
Wystąpienie Colby’ego pokazuje, że NATO stoi dziś przed jedną z najważniejszych transformacji od zakończenia zimnej wojny. Stany Zjednoczone nie wycofują się z sojuszu, ale jasno sygnalizują, że Europa musi przygotować się na większą odpowiedzialność za własne bezpieczeństwo.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze