Reklama

Ceny owoców ustawiane za plecami rolników? UOKiK ujawnia zmowę

Na pierwszy rzut oka to zwykła codzienność handlu – ceny owoców zmieniają się wraz z sezonem, pogodą i popytem. Jednak w rejonie powiatu konińskiego przez ostatnie lata rynek nie działał tak, jak powinien. Jak ustalił Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, część przedsiębiorców zamiast konkurować, wolała się porozumieć.

Kulisy porozumienia: zamiast rywalizacji – wspólne ustalenia

Śledztwo wykazało, że właściciele kilku punktów skupu owoców z trzech województw – wielkopolskiego, łódzkiego i mazowieckiego – mieli uzgadniać między sobą poziom cen. W praktyce oznaczało to jedno: utrzymywanie stawek na możliwie niskim poziomie, co bezpośrednio uderzało w sadowników.

W zmowie uczestniczyły firmy działające lokalnie, ale ich wpływ na rynek był znaczący. Wymiana informacji odbywała się m.in. za pośrednictwem komunikatorów. Zabezpieczone przez urzędników wiadomości nie pozostawiają wiele wątpliwości co do charakteru tych kontaktów – przedsiębiorcy otwarcie dyskutowali o stawkach i sygnalizowali potrzebę „uspokojenia” konkurencji cenowej.

Reklama

Z jednej strony była więc presja rynku, z drugiej – próba jego kontrolowania.


Dowody w telefonach i odpowiedzialność personalna

Kluczowym momentem postępowania było przeszukanie siedziby jednej z firm. To właśnie tam znaleziono materiały, które – zdaniem urzędników – potwierdzają istnienie zmowy. Zapisy rozmów pokazały, że uczestnicy nie tylko monitorowali ceny, ale aktywnie je uzgadniali.

Szczególną rolę w całym mechanizmie miał odegrać prezes jednej ze spółek. To on, według ustaleń, był bezpośrednio odpowiedzialny za funkcjonowanie porozumienia. Sprawa pokazuje, że odpowiedzialność nie kończy się na firmach – może dotknąć również konkretnych osób zarządzających.

Reklama

Zmowa nie była epizodem. Funkcjonowała przez trzy kolejne sezony – od 2022 do 2024 roku.


Surowe kary i jasny sygnał dla rynku

Decyzja urzędu jest jednoznaczna: za naruszenie zasad konkurencji trzeba zapłacić. Łączna wysokość kar nałożonych na pięć firm oraz jednego menedżera wyniosła niemal 1,6 mln zł.

Choć decyzja nie jest jeszcze prawomocna i przedsiębiorcom przysługuje odwołanie do sądu, przekaz płynący z tej sprawy jest czytelny. Ustalanie cen, nawet w lokalnej skali, traktowane jest jako poważne naruszenie reguł rynku.

Prawo przewiduje zresztą znacznie wyższe sankcje – nawet do 10 proc. rocznego obrotu przedsiębiorstwa oraz do 2 mln zł dla osób zarządzających. Istnieje jednak furtka dla tych, którzy zdecydują się współpracować z urzędem i ujawnić kulisy niedozwolonych porozumień. Program tzw. „świadka koronnego” oraz możliwość anonimowego zgłaszania nieprawidłowości to narzędzia, które mają rozbijać podobne układy od środka.

Reklama

Sprawa z powiatu konińskiego to kolejny przykład, że nawet na pozornie niewielkich rynkach obowiązują twarde reguły. A ich łamanie – prędzej czy później – wychodzi na jaw.

Źródło: PAP Aktualizacja: 16/04/2026 01:26
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wm.pl




Reklama