Reklama

Dzik z ASF pod Piotrkowem. Rząd: możliwy sabotaż

Pod Piotrkowem Trybunalskim znaleziono martwego dzika zakażonego afrykańskim pomorem świń. Tusza była oskórowana i pozbawiona trzewi, a miejsce znaleziska leży w jednym z najważniejszych zagłębi hodowli trzody chlewnej w kraju. Minister rolnictwa nie wyklucza sabotażu, w tym „wschodniej dywersji”, a sprawą zajmują się służby.

Zakażony dzik nad Luciążą

Martwe zwierzę odnaleziono na terenie powiatu piotrkowskiego, na granicy gmin Rozprza i Sulejów, w pobliżu rzeki Luciąża. Służby zostały powiadomione 25 listopada. Badania potwierdziły obecność wirusa afrykańskiego pomoru świń (ASF) w tkankach dzika.

Nie był to typowy przypadek padłego zwierzęcia znalezionego w lesie. Jak relacjonują władze powiatu i lekarz weterynarii, tusza była zdekompletowana – pozbawiona skóry i wnętrzności. To od razu wzbudziło podejrzenia, że dzik mógł zostać wcześniej upolowany lub przynajmniej oprawiony, a następnie celowo porzucony w tym miejscu.

Reklama

Wątpliwości służb: celowe podrzucenie w trzodziarskim zagłębiu

Rejon, w którym znaleziono dzika, to jedno z ważnych zagłębi produkcji wieprzowiny. W promieniu pięciu kilometrów od miejsca znaleziska znajduje się 58 gospodarstw, w których hodowanych jest około 7 tysięcy świń.

Ministerstwo rolnictwa, powołując się na opinię Inspekcji Weterynaryjnej, poinformowało, że „wszystko wskazuje”, iż szczątki martwego zwierzęcia zakażonego ASF zostały celowo przeniesione właśnie do takiego rejonu – dotąd wolnego od tej choroby.

Na miejscu pracują nie tylko inspekcja weterynaryjna i służby powiatowe, ale również funkcjonariusze służb specjalnych. Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego prowadzi wątek ewentualnego celowego działania, które mogłoby zagrozić bezpieczeństwu żywnościowemu i stabilności sektora trzody chlewnej.

Reklama

„Nie wykluczamy sabotażu, w tym wschodniej dywersji”

Minister rolnictwa Stefan Krajewski podkreślił publicznie, że o sprawie był informowany od pierwszych minut. Jak relacjonuje, natychmiast zlecił służbom zabezpieczenie terenu i wdrożenie procedur kryzysowych. Incydent określił jako uderzenie w polskie rolnictwo i bezpieczeństwo żywnościowe kraju.

Szef resortu jasno zaznaczył, że nie wyklucza sabotażu, „w tym wschodniej dywersji”. Tego typu sformułowania pokazują, że rozpatrywany jest scenariusz nie tylko nieodpowiedzialnego działania jednostki, ale także zorganizowanej próby rozprzestrzenienia choroby w newralgicznym regionie hodowlanym. Na tym etapie są to jednak hipotezy, które mają zostać zweryfikowane w toku śledztwa.

Reklama

ASF – wirus niegroźny dla ludzi, zabójczy dla hodowli

Afrykański pomór świń to wysoce zakaźna choroba wirusowa świń domowych i dzików. Nie stanowi zagrożenia dla zdrowia człowieka – ludzie nie zarażają się ASF – ale konsekwencje gospodarcze pojawienia się wirusa są bardzo poważne. Po potwierdzeniu ogniska choroby w stadzie świnie są wybijane, wprowadzane są strefy ograniczeń, restrykcje w obrocie żywcem i mięsem oraz kosztowne procedury dezynfekcji.

Polska zmaga się z ASF od 2014 roku; choroba pojawiała się już w wielu regionach kraju, również takich, które uchodziły za kluczowe dla produkcji wieprzowiny. Każdy przypadek w nowym rejonie to ryzyko dla lokalnych hodowców – od blokady eksportu po konieczność likwidacji części stad.

Reklama

Rolnicy czekają na decyzje w sprawie stref

Starostwo powiatowe w Piotrkowie Trybunalskim zwołało posiedzenie zespołu zarządzania kryzysowego oraz spotkanie z rolnikami. Na razie nie wyznaczono nowych stref ograniczeń, ale władze nie wykluczają takiej decyzji, jeśli pojawią się kolejne przypadki zakażonych dzików lub ogniska choroby w stadach świń.

Hodowcy z regionu mówią wprost o strachu – zarówno przed ewentualnym wyznaczeniem stref, jak i przed tym, że ktoś mógł celowo „podłożyć” zakażone zwierzę w ich sąsiedztwie. Dla gospodarstw, w których trzoda jest głównym źródłem utrzymania, nawet sama plotka o ASF oznacza niepewność i nerwowe oczekiwanie na kolejne komunikaty służb.

Reklama

red.


Sprawa z Piotrkowa wpisuje się w niepokojący trend

To nie pierwszy raz, gdy wokół znaleziska zakażonego dzika pojawiają się pytania o sabotaż. W ostatnich latach podobne wątpliwości podnoszono m.in. w województwie kujawsko-pomorskim, gdzie na środku drogi znaleziono martwego dzika z ASF, bez śladów potrącenia i bez innych przypadków choroby w okolicy. Tam również sugerowano, że zwierzę mogło zostać przywiezione z innego regionu.PolsatNews.pl+1

Przypadek spod Piotrkowa jest jednak szczególnie newralgiczny ze względu na koncentrację gospodarstw trzody chlewnej w bezpośrednim sąsiedztwie miejsca znaleziska. Dlatego służby traktują sprawę priorytetowo – zarówno pod kątem bioasekuracji, jak i ewentualnego postępowania karnego.

Reklama

Na ostateczne ustalenia śledczych trzeba będzie poczekać, ale jedno jest pewne już dziś: martwy dzik nad Luciążą stał się symbolem, jak bardzo wrażliwy i podatny na zakłócenia jest system produkcji żywności – i jak niewiele trzeba, by strach i podejrzenia rolników stały się równie realne jak sam wirus ASF.

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 04/12/2025 10:58
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wm.pl




Reklama