Reklama

Energetyczny projekt w tarapatach – kto zapłaci miliony?

Dwie kluczowe inwestycje energetyczne w Polsce – elektrownie gazowo-parowe CCGT Ostrołęka i CCGT Grudziądz – nie dotrzymały terminów realizacji, co może kosztować spółkę Energa dziesiątki milionów złotych miesięcznie. Jak podkreśla poseł Koalicji Obywatelskiej Stanisław Lamczyk, opóźnienia rodzą nie tylko finansowe konsekwencje, ale także pytania o bezpieczeństwo energetyczne kraju.

Ostatniego dnia grudnia 2025 r. Energa poinformowała o niedotrzymaniu tzw. Operacyjnego Kamienia Milowego (OKM) w budowie dwóch elektrowni gazowo-parowych – CCGT Grudziądz 1 i CCGT Ostrołęka. Terminowe zakończenie tych projektów miało umożliwić dostarczanie mocy do krajowego systemu elektroenergetycznego od początku 2026 r. w ramach wieloletnich kontraktów na rynku mocy.

Opóźnienia są znaczące: według danych przywołanych przez posła KO, każdy miesiąc zwłoki oznacza utratę przychodów rzędu 23,22 mln zł dla Ostrołęki i 17,30 mln zł dla Grudziądza. Dodatkowo spółka musi liczyć się z obowiązkiem zapłaty kar umownych wynikających z ustawy o rynku mocy – w sumie 2,46 mln zł miesięcznie. Łączne straty finansowe mogą więc sięgać dziesiątek milionów złotych, a ich konsekwencje odczuje nie tylko Energa, lecz także cały system energetyczny i odbiorcy energii.

Reklama

Problemy na budowach nie ograniczają się jedynie do terminów. Lokalne media informują o podwykonawcach z Ostrołęki, którzy nie otrzymują należnych płatności i rozważają wstąpienie na drogę sądową.

Polityczne pytania i odpowiedzialność
Sprawą opóźnień zaniepokojony jest poseł Koalicji Obywatelskiej Stanisław Lamczyk, który w interpelacji do ministra energii Miłosza Motyki (PSL) zadał trzy kluczowe pytania:

  1. Kto odpowiada za niedotrzymanie terminów – wykonawcy czy inwestor?

  2. Jakie były przyczyny opóźnień, skoro ryzyko ich wystąpienia było sygnalizowane już w 2024 r.?

    Reklama
  3. Jak wpłyną one na bezpieczeństwo energetyczne kraju?

Lamczyk podkreśla, że inwestycje te mają strategiczne znaczenie dla transformacji energetycznej Polski oraz stabilności systemu elektroenergetycznego. Odpowiedź ministra Motyki jeszcze nie nadeszła, jednak skala strat – łącznie niemal 43 mln zł miesięcznie – stawia go przed poważnym wyzwaniem.

Co dalej?
W kontekście opóźnień rośnie presja na Energa, aby przyspieszyć prace i rozwiązać problemy z podwykonawcami. Jednocześnie cała sytuacja pokazuje, jak delikatny i kosztowny jest proces budowy nowych bloków gazowo-parowych w Polsce, a także jak istotne jest skuteczne zarządzanie projektami w sektorze energetycznym.

Źródło: Niezależna.pl
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wm.pl




Reklama