Reklama

Kulisy wielkiej gry: Pakistan w centrum rozmów USA–Iran

Waszyngton nie zamyka drzwi do dalszych rozmów z Teheranem, choć na razie więcej jest sygnałów ostrożności niż konkretnych ustaleń. W środowym briefingu rzeczniczka Białego Domu, Karoline Leavitt, nakreśliła możliwy kierunek dyplomatycznych działań, jednocześnie studząc pojawiające się w mediach spekulacje.

Brak formalnej oferty, ale „ostrożny optymizm”

Leavitt jasno zdementowała doniesienia o tym, jakoby Donald Trump miał złożyć Iranowi propozycję przedłużenia obowiązującego zawieszenia broni, które wygasa 21 kwietnia. – „To nie jest prawda na ten moment” – podkreśliła, odcinając się od krążących informacji.

Nie oznacza to jednak, że administracja w Waszyngtonie straciła wiarę w dyplomację. Wręcz przeciwnie – rzeczniczka zasugerowała, że w Białym Domu utrzymuje się umiarkowany optymizm co do szans na osiągnięcie porozumienia. Jednocześnie dała do zrozumienia, że inicjatywa leży po stronie Teheranu. W jej słowach pobrzmiewała znana już linia administracji: to Iran musi wykonać ruch, jeśli chce uniknąć dalszej eskalacji.

Reklama

Pakistan znów w roli mediatora

Jeśli rozmowy faktycznie zostaną wznowione, ich areną najpewniej ponownie stanie się Pakistan. Jak zaznaczyła Leavitt, Waszyngton wysoko ocenia dotychczasowe wysiłki mediacyjne Islamabadu i nie wyklucza kontynuowania tego formatu.

To właśnie tam w ostatnich tygodniach podejmowano próby zbliżenia stanowisk obu stron. W środę dodatkowy impuls dyplomatyczny przyniosła wizyta dowódcy pakistańskiej armii, marszałka Asim Munir, który udał się do Teheranu, by prowadzić rozmowy zakulisowe.

Równolegle premier Shehbaz Sharif rozpoczął kilkudniową podróż po regionie Zatoki Perskiej – odwiedza Arabię Saudyjską, Katar i Turcję. Ten dyplomatyczny maraton sprawia, że ewentualna nowa runda negocjacji najpewniej nie rozpocznie się przed jego powrotem.

Reklama

Cień wojny wciąż nad regionem

Choć w oficjalnych komunikatach pojawia się język negocjacji, rzeczywistość na Bliskim Wschodzie pozostaje napięta. Sam Trump, w rozmowie z Fox News, mówił o „bliskim końcu wojny”, ale jednocześnie nie stronił od ostrych deklaracji. Wprost zagroził, że w razie fiaska rozmów Stany Zjednoczone mogłyby w krótkim czasie uderzyć w kluczową infrastrukturę Iranu, w tym elektrownie i mosty.

Konflikt, który wybuchł 28 lutego po wspólnych nalotach USA i Izraela na Iran, szybko przerodził się w szeroką konfrontację regionalną. Teheran odpowiedział atakami nie tylko na Izrael, lecz także na państwa Zatoki Perskiej, uderzając m.in. w amerykańskie bazy i infrastrukturę cywilną.

Reklama

Jednym z najbardziej odczuwalnych skutków eskalacji było zablokowanie przez Iran cieśniny Ormuz – strategicznego szlaku dla światowego handlu ropą. Ten ruch wstrzymał eksport surowca z regionu i natychmiast odbił się na globalnych rynkach.

Na tym tle zapowiedzi kolejnych rozmów – nawet jeśli wciąż niepewne – jawią się jako jedna z niewielu dróg wyjścia z impasu. Jednak dystans między deklaracjami a realnym przełomem pozostaje, przynajmniej na razie, wyraźny.

Źródło: PAP
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wm.pl




Reklama