Zamiast oczekiwanego odbicia po wdrożeniu unijnego mechanizmu CBAM, polskie huty mierzą się z coraz trudniejszą sytuacją. Krajowy rynek zalewa tańsza stal z Niemiec, a rodzimi producenci wskazują, że przy obecnych kosztach energii nie są w stanie skutecznie konkurować z zachodnimi firmami. Branża apeluje o pilne działania osłonowe.
Duże nadzieje wiązano z mechanizmem CBAM, czyli unijnym podatkiem węglowym, który miał wyrównać warunki konkurencji z importem spoza UE. Tymczasem – jak informuje „Puls Biznesu” – presja przyszła z rynku wewnętrznego. Niemieckie firmy, korzystające z korzystniejszych warunków produkcji, zwiększyły eksport do Polski, oferując stal w cenach niższych niż krajowi producenci są w stanie zaproponować.
Skala zjawiska jest znacząca. W styczniu 2026 r. do Polski trafiło ok. 40 tys. ton prętów żebrowanych z Niemiec – wynika z danych przywoływanych przez prezesa Cognoru Przemysława Sztuczkowskiego. To dwa razy więcej niż import tego asortymentu z Ukrainy. Pręty żebrowane są kluczowym materiałem wykorzystywanym w budownictwie, dlatego różnice cenowe mają bezpośredni wpływ na decyzje inwestorów.
W styczniu średnia cena tony prętów na polskim rynku wynosiła ok. 2,65 tys. zł, podczas gdy niemieccy dostawcy oferowali je za ok. 2,4 tys. zł. Różnica 250 zł na tonie przy dużych kontraktach budowlanych przekłada się na istotne oszczędności, co stawia krajowe huty w trudnej sytuacji.
Podobne dysproporcje widoczne są w segmencie blach gorącowalcowanych. Polskie produkty kosztują ok. 800 euro za tonę (ok. 3,37 tys. zł), natomiast niemiecka konkurencja oferuje ceny niższe o 30–40 euro. Choć procentowo różnice nie wydają się duże, przy dużych wolumenach mają istotne znaczenie.
Przedstawiciele branży podkreślają, że problemem nie jest jakość wyrobów ani brak popytu, lecz wysokie koszty energii elektrycznej. Produkcja stali jest energochłonna, a ceny prądu w Polsce – m.in. ze względu na koszty systemu ETS – należą do najwyższych w regionie. To sprawia, że krajowy produkt już na starcie jest droższy.
Hutnicy od miesięcy apelują o wprowadzenie mechanizmów stabilizujących ceny energii. Postulują m.in. ustalenie maksymalnej ceny na poziomie 250 zł za MWh. Tymczasem ceny na rynku spot często przekraczają 100 euro za MWh, co znacząco obciąża koszty produkcji.
Ministerstwo Rozwoju i Technologii zapowiada prace nad rozwiązaniami pomocowymi, jednak przedsiębiorcy obawiają się, że proces legislacyjny może potrwać zbyt długo. W ich ocenie bez szybkiego wsparcia część zakładów może mieć trudności z utrzymaniem konkurencyjności na rynku.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.