Iran zaostrza kontrolę nad jedną z najważniejszych arterii transportu surowców na świecie – cieśniną Ormuz – jednocześnie dopuszczając do jej ograniczonego wykorzystania przez wybrane państwa. W tle narasta konflikt z USA, a eksperci wskazują na możliwą zmianę strategii Teheranu.
Prezydent USA Donald Trump zapowiedział w ostatnim orędziu nasilenie działań militarnych wobec Iranu. Jak stwierdził, w ciągu dwóch–trzech tygodni Stany Zjednoczone będą „mocno atakować Iran”. Jednocześnie przekonywał, że problem zablokowanej cieśniny Ormuz rozwiąże się sam po zakończeniu konfliktu.
„Iran został praktycznie zdziesiątkowany, najtrudniejsze już za nami, więc powinno to być łatwe. Kiedy ten konflikt się skończy, cieśnina otworzy się naturalnie” – zapowiedział Trump.
Na te słowa zareagowały Chiny. Rzeczniczka tamtejszego MSZ Mao Ning oceniła, że to „nielegalna akcja militarna USA i Izraela” odpowiada za destabilizację żeglugi i podkreśliła, że jedynie zawieszenie broni może przywrócić bezpieczeństwo szlaków.
Pomimo presji militarnej i gróźb – w tym zapowiedzi konwojów dla tankowców czy możliwego desantu – Teheran utrzymał kontrolę nad cieśniną. Iran skutecznie podnosi koszty operacji USA i Izraela, atakując zarówno tankowce przepływające bez zgody, jak i infrastrukturę energetyczną w regionie.
Jednocześnie irańskie władze podkreślają, że cieśnina formalnie pozostaje otwarta – ale tylko dla tych, którzy podporządkują się ich zasadom.
W liście do Międzynarodowej Organizacji Morskiej, cytowanym przez Bloomberga, Iran wskazał:
„Jako państwo nadbrzeżne graniczące z cieśniną, Islamska Republika Iranu, w pełnej zgodności z ustalonymi zasadami i normami prawa międzynarodowego, ograniczyła przepływ statków należących do agresorów lub z nimi powiązanych”.
Teheran umożliwia przepływ statków krajów uznawanych za „zaprzyjaźnione”. Jak wyjaśnia Tymon Pastucha z Polskiego Instytutu Spraw Zagranicznych:
„Do tej pory Iran realizował strategię skutecznego zwiększania kosztów amerykańsko-izraelskiej operacji. Stąd też ataki na infrastrukturę naftową i gazową w regionie oraz paraliż Cieśniny Ormuz. Teraz Teheran wydaje się dostosowywać mechanizm kontroli nad cieśniną do współpracy z tzw. krajami zaprzyjaźnionymi. Dlatego też przepuszczał statki chińskie, irackie czy pakistańskie”.
Reklama
Do tej nieformalnej grupy zaliczają się m.in. Chiny, Rosja, Indie, Irak, Pakistan, a od 2 kwietnia także Filipiny. Inne państwa – jak Japonia czy Korea Południowa – wciąż prowadzą negocjacje.
Statki, które uzyskują zgodę Iranu, mogą liczyć na eskortę i dokładne koordynaty bezpiecznego przejścia. Jednostki próbujące przepłynąć bez autoryzacji spotykają się natomiast z ostrą reakcją militarną.
Według Lloyd’s List w marcu przez Ormuz przepłynęło 181 statków, a od początku ataków (28 lutego – 2 kwietnia) łącznie 201. To jednak wciąż tylko ułamek normalnego ruchu.
Z danych Kpler, MarineTraffic i LSEG wynika, że Iran dopuścił m.in.:
Ograniczenie przepływu przez Ormuz wywindowało ceny ropy do około 115 dolarów za baryłkę. Choć ruch statków nieznacznie wzrósł w ostatnich dniach, nadal pozostaje daleko poniżej poziomów sprzed konfliktu.
Część państw regionu traci cierpliwość. Jak informuje „Wall Street Journal”, Zjednoczone Emiraty Arabskie zabiegają o stworzenie międzynarodowej koalicji, która mogłaby siłą odblokować cieśninę. W Radzie Bezpieczeństwa ONZ pojawił się także projekt Bahrajnu dopuszczający użycie „wszelkich niezbędnych środków”.
Coraz więcej wskazuje na to, że Iran buduje nowy system zarządzania cieśniną – przypominający płatny szlak transportowy.
Jak informuje Bloomberg, operatorzy statków muszą:
Cena wyjściowa ma wynosić około 1 dolara za baryłkę ropy – płatne w juanach lub kryptowalutach. W przypadku dużych tankowców oznacza to nawet ok. 2 mln juanów za jeden rejs.
W zamian statek otrzymuje:
Niektóre jednostki zmieniają nawet banderę, by zwiększyć szanse na przepłynięcie.
Zdaniem Tymona Pastuchy:
„Niedobory na rynkach naftowych stają się coraz większe. To zwiększa presję na Iran głównie ze strony krajów południowej Azji, w tym Chin. Dlatego Teheran wydaje się przygotowywać do możliwej zmiany taktyki zarządzania kryzysem”.
Reklama
Ekspert podkreśla jednak, że mimo pojawiających się sygnałów o opłatach:
„Wprowadzenie opłat za przepłynięcie Ormuzu to oczywiście jeden ze scenariuszy. Bazowym pozostaje jednak wciąż ten, aby utrzymać presję na Amerykanów”.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze