Po ujawnieniu przez Interię, że w Google Maps i Street View dostępne są szczegółowe zdjęcia polskich obiektów wojskowych, Ministerstwo Obrony Narodowej natychmiast podjęło interwencję. Resort zwrócił się do Google o pilne zamaskowanie newralgicznych lokalizacji, uznając ich publiczną dostępność za ryzyko dla bezpieczeństwa państwa.
Ministerstwo Obrony Narodowej zgłosiło formalny wniosek do Google o zamaskowanie obiektów wojskowych widocznych w mapach i Street View. Jak ustaliła Interia, w serwisie można było oglądać nie tylko budynki, lecz także infrastrukturę, pojazdy, anteny, systemy monitoringu, a nawet żołnierzy znajdujących się na terenie jednostek.
Resort obrony ocenił, że tego rodzaju materiały mogą stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa i nie powinny być publicznie dostępne.
Do sprawy odniósł się minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz, zapewniając, że reakcja resortu była natychmiastowa. Podkreślił, że MON działa w trybie ciągłym — „dwadzieścia cztery godziny na dobę, siedem dni w tygodniu” — i na bieżąco monitoruje kwestie związane z ochroną informacji.
Szef MON odrzucił sugestie o spóźnionej reakcji, podkreślając sprawność działania i procedury obowiązujące w resorcie.
Jak ustaliła Interia, mimo istniejących w Google procedur pozwalających na zasłanianie newralgicznych obiektów, część polskich lokalizacji wojskowych pozostawała widoczna w pełnej szczegółowości.
To właśnie ta luka w systemie skłoniła MON do formalnej interwencji i zażądania pilnych działań od amerykańskiego giganta technologicznego.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze