Reklama

Spór o ochronę dzieci

Wypowiedzi wiceministra sprawiedliwości Sławomira Pałki wywołały debatę o skuteczności systemu ochrony dzieci przed przemocą. W rozmowie z Wirtualną Polską urzędnik przekonywał, że system zapewnia wysoki poziom ochrony, a dane dotyczące krzywdzenia dzieci wymagają dalszej weryfikacji. Jego słowa spotkały się z krytyką ekspertów i osób zajmujących się prawami najmłodszych.

„Nie mamy hekatomby dzieci”

Wiceminister sprawiedliwości Sławomir Pałka w rozmowie z Wirtualną Polską odniósł się do funkcjonowania systemu ochrony dzieci po wejściu w życie przepisów znanych jako „Lex Kamilek”. To zmiany wprowadzone po śmierci ośmioletniego Kamila z Częstochowy, którego sprawa stała się jednym z najgłośniejszych symboli nieskuteczności instytucji wobec przemocy domowej. 

Pałka przekonywał, że „system zapewnia wysoki poziom ochrony dzieci przed przemocą domową”. W rozmowie padły również słowa: „Nie mamy hekatomby dzieci”. Wiceminister zakwestionował część danych dotyczących liczby dzieci pokrzywdzonych przemocą, wskazując, że wymagają one sprawdzenia. 

Reklama

Dane i odpowiedź resortu

Według informacji przywołanych w rozmowie w 2024 roku odnotowano 366 małoletnich pokrzywdzonych przemocą, w tym 105 w związku z przemocą domową. W 2025 roku miało być 333 pokrzywdzonych, w tym 84 w związku z przemocą domową. Pałka zaznaczał jednak, że dane te mogą obejmować różne przypadki i wymagają doprecyzowania. 

Policja publikuje własne statystyki dotyczące przemocy domowej, obejmujące m.in. dane z procedury „Niebieskiej Karty”. Są to jednak zestawienia dotyczące ujawnionych i zarejestrowanych przypadków, a nie pełnej skali zjawiska. 

Reklama

Krytyka po wywiadzie

Słowa wiceministra wywołały reakcje ekspertów i osób zajmujących się ochroną dzieci. Renata Szredzińska, autorka programów edukacyjnych dotyczących przeciwdziałania krzywdzeniu dzieci, oceniła, że obraz przedstawiany przez wiceministra jest odległy od doświadczeń praktyków. Podkreśliła, że problem przemocy wobec dzieci nie powinien być traktowany jako marginalny. 

Krytycy wskazują, że po sprawie Kamila z Częstochowy państwo miało nie tylko zmienić przepisy, ale przede wszystkim poprawić współpracę instytucji: szkół, sądów, pomocy społecznej, policji, prokuratury i ochrony zdrowia.

Reklama

„Lex Kamilek” i raporty po tragediach

Na mocy nowych przepisów powołano zespół analizujący przypadki śmierci lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu małoletnich. Jego zadaniem jest badanie najtragiczniejszych spraw i wskazywanie, gdzie system zawiódł. 

W drugim raporcie zespołu wskazano, że jednym z kluczowych problemów pozostaje przepływ informacji między instytucjami znającymi sytuację dziecka. Mecenas Grzegorz Wrona podkreślał, że rekomendacje zespołu mają służyć zwiększeniu bezpieczeństwa dzieci i poprawie reakcji państwa na sygnały przemocy. 

Reklama

Rzecznik Praw Dziecka chce dalszych zmian

Rzeczniczka Praw Dziecka Monika Horna-Cieślak przedstawiła propozycje zmian określane jako „Lex Kamilek 2.0”. Zakładają one m.in. tworzenie lokalnych zespołów analizujących przypadki śmierci lub poważnego skrzywdzenia dziecka oraz obowiązek rozmowy pracownika socjalnego lub asystenta rodziny z dzieckiem podczas wizyty w domu. 

Debata po wypowiedziach wiceministra Pałki pokazuje, że spór nie dotyczy wyłącznie statystyk, ale także oceny skuteczności państwa w reagowaniu na przemoc wobec najmłodszych.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wm.pl




Reklama