W niedzielę po południu pod rezydencją Rihanny w Beverly Hills padły liczne strzały. Artystka była w domu, na szczęście nikomu nic się nie stało. Policja szybko zatrzymała podejrzaną kobietę, jednak motyw ataku na razie pozostaje nieznany.
W Beverly Hills doszło do niebezpiecznego incydentu pod domem Rihanny. W stronę posesji oddano kilka strzałów, gdy artystka przebywała w środku. Nikt nie ucierpiał, a policja zatrzymała podejrzaną kobietę. Śledczy ustalają teraz motyw i dokładny przebieg zdarzenia.
Do zdarzenia doszło w niedzielę około godziny 13.20 czasu lokalnego. Według informacji przekazywanych przez amerykańskie media i policję, sprawczyni miała zatrzymać samochód naprzeciwko bramy posesji i stamtąd otworzyć ogień. W różnych relacjach pojawia się mowa o kilku strzałach, a część doniesień wskazuje nawet na około dziesięć wystrzałów. Co najmniej jeden pocisk miał trafić w okolice posesji, choć w części relacji pojawia się też wersja, że strzały uszkodziły głównie bramę.
Największe poruszenie wywołał fakt, że Rihanna miała znajdować się w domu w chwili ataku. Na szczęście nie odniosła obrażeń. Nie ma też informacji o innych rannych. To właśnie ten element sprawił, że sprawa natychmiast stała się jednym z najgłośniejszych tematów w amerykańskich mediach.
Policja szybko namierzyła i zatrzymała kobietę podejrzewaną o oddanie strzałów. Z dotychczasowych ustaleń wynika, że ma około 30 lat. Na razie służby nie podały publicznie jej tożsamości ani nie wyjaśniły, co było motywem działania. Nie ma też oficjalnej informacji, czy kobieta znała właścicielkę posesji lub działała z premedytacją wobec konkretnej osoby.
Na obecnym etapie sprawa pozostaje w toku, a część szczegółów nadal się różni w zależności od relacji. Jedne źródła mówią o pięciu do siedmiu strzałach, inne o siedmiu do dziewięciu, a jeszcze inne o około dziesięciu. To pokazuje, że śledczy wciąż porządkują materiał dowodowy i odtwarzają dokładny przebieg incydentu. Pewne jest natomiast, że doszło do ostrzelania posesji, w domu byli ludzie, a tragedii udało się uniknąć.
Incydent natychmiast wywołał ogromne zainteresowanie nie tylko ze względu na nazwisko właścicielki domu, ale też dlatego, że doszło do niego w spokojnej, luksusowej części Los Angeles. Dla śledczych kluczowe będzie teraz ustalenie, czy był to odosobniony akt agresji, czy zdarzenie miało głębsze tło. Na razie najważniejsza informacja jest jedna: mimo poważnego zagrożenia nikt nie zginął i nikt nie został ranny.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze