Podpisanie umowy handlowej między Unią Europejską a państwami Mercosur nie odbędzie się – jak pierwotnie zakładano – 20 grudnia. Decyzja została odłożona co najmniej do stycznia, głównie na wniosek premier Włoch Giorgia Meloni, która zwróciła się o dodatkowy czas na uspokojenie nastrojów wśród włoskich rolników obawiających się napływu tańszych produktów z Ameryki Południowej.
O przesunięciu terminu poinformowała w czwartek w Brukseli przewodnicząca Komisja Europejska Ursula von der Leyen. Podpisanie porozumienia miało pierwotnie nastąpić w Brazylii, jednak – jak przyznał jeden z unijnych urzędników – Komisja zdecydowała się dać więcej czasu tym państwom członkowskim, które wciąż zgłaszają poważne zastrzeżenia wobec umowy.
Decyzję poprzedziły gwałtowne protesty rolników w Brukseli. W dniu unijnego szczytu do stolicy Belgii przyjechało – według organizatorów – około 10 tys. demonstrantów reprezentujących ponad 40 organizacji rolniczych ze wszystkich państw członkowskich UE. Protest przerodził się w starcia z policją: funkcjonariusze użyli gazu łzawiącego i armatek wodnych po tym, jak część demonstrantów zaczęła obrzucać ich kamieniami i ziemniakami. Media informowały również o incydencie z udziałem traktora, który został skierowany w stronę policyjnego kordonu.
W tle decyzji o przesunięciu podpisania umowy znalazła się także rozmowa telefoniczna Giorgii Meloni z prezydentem Brazylii Luiz Inácio Lula da Silva. Po tym kontakcie premier Włoch zadeklarowała poparcie dla porozumienia, podkreślając jednak, że jej rząd oczekuje „silniejszych i bardziej wiążących gwarancji” dla europejskich rolników.
– Włochy są gotowe podpisać umowę, gdy tylko sektor rolny otrzyma satysfakcjonujące odpowiedzi – zaznaczyła Meloni, dodając, że decyzja zależy teraz od dalszych działań Komisji Europejskiej.
Presja czasu jest znacząca. Prezydent Brazylii już wcześniej ostrzegał, że jeśli porozumienie nie zostanie sfinalizowane do końca roku, jego kraj może wycofać się z negocjacji. Dzień przed tymi wypowiedziami Parlament Europejski przyjął jednak wzmocnioną klauzulę ochronną, która ma umożliwić Unii szybsze reagowanie w przypadku destabilizacji rynku – na przykład spadku cen wołowiny czy jaj wskutek masowego importu z krajów Mercosuru.
Coraz wyraźniej rysuje się także podział wśród państw członkowskich. Francja – największy producent rolny w Europie – intensywnie zabiega o stworzenie tzw. mniejszości blokującej, która mogłaby powstrzymać ratyfikację umowy. Jak informuje France24, Paryż stara się pozyskać poparcie krajów obawiających się skutków liberalizacji handlu rolnego.
Zrozumienie dla francuskiego stanowiska wyraziły m.in. Polska, Węgry, Austria i Irlandia. Kluczowe znaczenie mogą jednak mieć Włochy – aby zablokować porozumienie, potrzebne są bowiem głosy co najmniej czterech państw reprezentujących łącznie minimum 35 proc. ludności UE. Pod koniec listopada francuskie Zgromadzenie Narodowe niemal jednogłośnie przyjęło rezolucję wzywającą rząd do sprzeciwu wobec umowy z Mercosurem, co dodatkowo skomplikowało plany Brukseli.
Negocjowana od lat umowa handlowa UE–Mercosur obejmuje współpracę z blokiem gospodarczym powołanym w 1991 r., do którego należą m.in. Argentyna, Brazylia, Paragwaj i Urugwaj. Choć dla przemysłu i eksporterów porozumienie oznaczałoby nowe możliwości, europejscy rolnicy ostrzegają przed jego konsekwencjami.
Z audytu opublikowanego przez Komisję Europejską wynika, że Brazylia nie jest w stanie zagwarantować produkcji mięsa wolnego od hormonów, a znaczna część pestycydów stosowanych w tamtejszym rolnictwie jest w Unii Europejskiej zakazana. Dodatkowo południowoamerykańscy producenci nie zawsze muszą spełniać rygorystyczne normy środowiskowe, które obowiązują rolników w UE.
Skala różnic jest znacząca. W ciągu ostatnich 20 lat w Unii Europejskiej z rynku wycofano blisko 1000 substancji czynnych stosowanych w ochronie roślin – z około 1250 w 2004 r. do zaledwie 270 w 2024 r. W Brazylii sytuacja wygląda odwrotnie: dopuszczonych jest tam około 400 substancji, a liczba preparatów systematycznie rośnie. Tylko w 2024 r. brazylijskie ministerstwo rolnictwa zatwierdziło 663 nowe produkty, co zbiegło się z wejściem w życie liberalniejszych przepisów podpisanych przez prezydenta Lulę w grudniu 2023 r.
Rolnicy w UE alarmują, że przy tak dużych różnicach w standardach produkcji, kosztach pracy i energii, napływ tańszej żywności z Ameryki Południowej może poważnie osłabić europejskie rolnictwo. Podkreślają jednocześnie, że to właśnie unijni producenci działają według najwyższych na świecie norm jakości i bezpieczeństwa żywności – i to one, a nie dumping cenowy, powinny wyznaczać globalne standardy.
Źródło: kresy.pl
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze