Niewiele trzeba było, by na Słowacji wybuchła dyskusja o tym, jak wygląda codzienność tuż przy polskiej granicy. Krótkie nagranie z przejazdu przez Jurgów, pokazujące około 500-metrowy odcinek wspólnej drogi, stało się viralem i wywołało lawinę komentarzy o „cywilizacyjnej przepaści” między sąsiadami. Na miejsce pojechali także polscy dziennikarze, by sprawdzić, ile w tym emocji, a ile faktów.
Autorką nagrania, które rozeszło się w słowackich mediach społecznościowych, jest dziennikarka Ludmiła Kolesarowa. Wracając z Polski przez przejście w Jurgowie, pokazuje różnicę, która – jak podkreślają komentujący – zaczyna się dokładnie na granicy. Po polskiej stronie asfalt jest równy, z wyraźnym oznakowaniem poziomym; po słowackiej widać dziury, łaty i wyboje. Pod filmem pojawiły się tysiące reakcji, a w jednym z popularnych wpisów padło zdanie: „Nic nie powie o Słowacji więcej, jak polsko-słowackie przejście graniczne”.
Kolesarowa w podpisie do nagrania nie kryje rozgoryczenia i pyta wprost, dlaczego jej kraj „zadowala się czymś tak kiepskim”, skoro – jak ocenia – bez wielkiego wysiłku mógłby być przynajmniej przeciętny, a przy odrobinie ambicji „ponadprzeciętny”.
Po publikacji filmu dziennikarze dotarli na miejsce i potwierdzili, że kontrast jest łatwy do zauważenia już w trakcie przejazdu. Uwagę zwraca też historia remontów: polski dojazd do przejścia był w ostatniej dekadzie poprawiany co najmniej trzy razy, natomiast po stronie słowackiej ostatnie prace miały charakter doraźny i sprowadzały się do kolejnych łat na nawierzchni.
Z podobnymi obserwacjami w ostatnich tygodniach pojawiały się też relacje publikowane w internecie – z ujęciami, na których tuż za znakiem granicy gładka jezdnia zmienia się w połataną i dziurawą.
Dyskusja wywołana filmikiem uderza w czuły punkt: stan infrastruktury w rejonach pogranicza od lat bywa wskazywany jako problem w codziennych dojazdach mieszkańców i w ruchu turystycznym. W branżowych opisach modernizacji pogranicza zwracano uwagę, że po stronie słowackiej nawierzchnia wykazuje wady, a istotnym kłopotem bywa też odwodnienie i nośność podbudowy w niektórych miejscach.
Choć nagranie dotyczy krótkiego odcinka, w komentarzach padają znacznie szersze wnioski: część Słowaków traktuje ten kontrast jako symbol tego, kto lepiej wykorzystał ostatnie lata inwestycji i modernizacji.
W tle viralowego filmu wraca też wątek bardzo przyziemny: mieszkańcy słowackiego pogranicza regularnie przyjeżdżają do Polski na zakupy i usługi. W rozmowach przywoływanych przez reporterów pojawia się m.in. 70-letnia Weronika, która mówi o organizowanych „czarterach do Polski” — zwoływaniu chętnych i wynajmowaniu autobusu raz lub dwa razy w miesiącu. W relacjach przewijają się powody, które padają wprost: od cen i dostępności, po przekonanie, że po polskiej stronie „lepiej” działają nie tylko drogi, ale też wiele codziennych usług.
red.oprac.al
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
To dali wyberajme takich Fico :-(
To dali wyberajme takich Fico :-(