Tragiczna wyprawa na indonezyjski wulkan Dukono zakończyła się śmiercią trzech osób. Wśród ofiar znalazło się dwóch zagranicznych turystów oraz obywatel Indonezji. Grupa około 20 osób miała wejść w rejon objęty zakazem, mimo że wulkan od tygodni wykazywał wyjątkowo wysoką aktywność. Gdy doszło do gwałtownej erupcji, na ucieczkę było już za późno.
Do wybuchu doszło w piątek rano o godzinie 7:41 czasu lokalnego na wyspie Halmahera. Z krateru wyrzucona została ogromna kolumna pyłu i gazów, która – według indonezyjskich służb – wzniosła się na wysokość około 10 kilometrów. W tym czasie w pobliżu znajdowali się turyści uczestniczący w nielegalnej wyprawie.
Indonezyjskie służby od dawna ostrzegały przed zbliżaniem się do Dukono. Szlaki prowadzące w kierunku krateru pozostawały zamknięte, a komunikaty o zagrożeniu publikowano zarówno w mediach społecznościowych, jak i przy wejściach na teren wulkanu.
Mimo to grupa około 20 osób zdecydowała się wejść w niebezpieczny rejon. Według lokalnych władz część uczestników mogła korzystać z usług organizatorów wycieczek, którzy zignorowali obowiązujące restrykcje.
– Istnieje możliwość zaniedbania po stronie operatorów turystycznych lub pojedynczych osób, które dopuściły do tej wyprawy – przekazała indonezyjska służba ratownicza Barsanas.
W wyniku erupcji zginęło trzech mężczyzn. Dwaj turyści mieli 27 i 30 lat. Trzecią ofiarą był mieszkaniec Indonezji. Pozostałych uczestników wyprawy udało się ewakuować. Piętnaście osób trafiło do szpitali z obrażeniami i problemami oddechowymi spowodowanymi kontaktem z pyłem wulkanicznym.
Nagrania wykonane przez świadków pokazują moment eksplozji i paniczną ucieczkę ludzi ze zbocza góry. Na filmach widać szybko przemieszczającą się chmurę popiołu oraz turystów próbujących wydostać się ze strefy zagrożenia.
Dukono należy do najbardziej aktywnych wulkanów w całej Indonezji. Tylko od końca marca doszło tam do niemal 200 erupcji – wynika z danych indonezyjskiej agencji wulkanologicznej.
Choć większość wybuchów ma stosunkowo niewielką siłę, piątkowa erupcja była znacznie potężniejsza niż zwykle. Eksperci podkreślają, że aktywność Dukono praktycznie nie ustaje od 1933 roku.
– W tym rejonie obserwujemy niemal ciągłą aktywność wulkaniczną – podkreśla dr Daryono z indonezyjskiego stowarzyszenia ekspertów ds. klęsk żywiołowych.
To właśnie nieprzewidywalność i surowy charakter góry od lat przyciągają miłośników ekstremalnych wypraw. Lokalne służby regularnie odnotowują przypadki nielegalnych wejść w okolice krateru, często bez zgłoszenia i bez odpowiedniego zabezpieczenia.
Indonezja znajduje się w jednym z najbardziej aktywnych sejsmicznie miejsc na świecie – tzw. Pacyficznym Pierścieniu Ognia. Na obszarze archipelagu znajduje się około 120 aktywnych wulkanów, a erupcje są tam częścią codzienności mieszkańców wielu regionów.
Pył wyrzucany przez Dukono regularnie powoduje utrudnienia w okolicznych miejscowościach, wpływa na ruch lotniczy i zmusza mieszkańców do stosowania masek ochronnych. Mimo to wulkan pozostaje popularnym celem dla turystów szukających mocnych wrażeń i spektakularnych widoków.
Tym razem fascynacja naturą zakończyła się tragedią. Władze zapowiadają dokładne śledztwo i przesłuchania uczestników wyprawy. Śledczy mają ustalić, kto dopuścił do wejścia grupy w strefę objętą zakazem i czy można było zapobiec katastrofie.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze