BMI od lat uchodzi za szybkie i wygodne narzędzie oceny masy ciała. Wystarczy wzrost, waga i prosty wzór, by przypisać człowieka do jednej z kategorii: niedowaga, norma, nadwaga, otyłość. Problem w tym, że rzeczywistość – jak to zwykle bywa – jest znacznie bardziej złożona. Najnowsze badania pokazują, że ten popularny wskaźnik potrafi się poważnie mylić.
Zespół naukowców z Włoch i Libanu przeanalizował dane ponad 1300 dorosłych osób, zestawiając wyniki BMI z dokładniejszym pomiarem składu ciała. Wnioski są jednoznaczne: w ponad jednej trzeciej przypadków klasyfikacja oparta na BMI była po prostu nietrafiona.
To nie są drobne odchylenia. Mówimy o sytuacjach, w których osoby uznawane za otyłe w rzeczywistości miały jedynie nadwagę – i odwrotnie. W grupie „otyłych” aż 34 proc. badanych zostało przeszacowanych. Jeszcze większy chaos panował wśród osób z nadwagą: ponad połowa z nich nie mieściła się faktycznie w tej kategorii.
Najbardziej zaskakujące okazały się jednak wyniki dotyczące niedowagi. Ponad dwie trzecie osób zaklasyfikowanych w ten sposób według BMI miało w rzeczywistości prawidłową masę ciała.
Źródło problemu jest dość oczywiste, choć często pomijane. BMI nie mierzy tego, co w ocenie zdrowia najważniejsze – czyli ilości i rozmieszczenia tkanki tłuszczowej. Uwzględnia jedynie stosunek masy do wzrostu.
To oznacza, że osoba umięśniona może zostać uznana za osobę z nadwagą, a ktoś o niewielkiej masie ciała, ale wysokim poziomie tkanki tłuszczowej – za zdrowego. W praktyce BMI ignoruje to, jak ciało jest zbudowane.
W badaniu wykorzystano metodę DXA – znacznie bardziej precyzyjne narzędzie, które pozwala zajrzeć „pod powierzchnię” i dokładnie określić skład ciała. To właśnie porównanie tych dwóch podejść obnażyło skalę rozbieżności.
Mimo swoich ograniczeń BMI wciąż jest powszechnie stosowany – zarówno w gabinetach lekarskich, jak i w polityce zdrowotnej. Jest szybki, tani i łatwy w użyciu. Ale wygoda nie zawsze idzie w parze z dokładnością.
Autorzy badania sugerują, że nadszedł moment na aktualizację podejścia do oceny masy ciała. W praktyce oznacza to uzupełnienie BMI o inne metody – takie jak pomiar obwodu talii, analiza fałdów skórnych czy bardziej zaawansowane techniki obrazowania.
Bo jeśli narzędzie, z którego korzystamy na co dzień, myli się w co trzecim przypadku, to trudno traktować je jako wiarygodny punkt odniesienia. Zdrowie nie mieści się w jednym wzorze – i najwyraźniej czas to w końcu uwzględnić.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze