Reklama

Brutalny atak na kobietę w centrum Warszawy

W centrum Warszawy doszło do brutalnego ataku na kobietę wyprowadzającą psa. Napastnik bił ją pięściami po głowie, kopał po całym ciele, a potem próbował zaatakować kolejną osobę. Interweniował policjant, który szedł właśnie na służbę. 37-letni mężczyzna został obezwładniony i zatrzymany.

Atak przy Placu Konstytucji

Do zdarzenia doszło w czwartek rano, chwilę po godz. 6, w rejonie Placu Konstytucji w Warszawie. Z ustaleń policji wynika, że kobieta jak co dzień wyszła na spacer z kilkumiesięcznym psem, gdy nagle została zaatakowana przez obcego mężczyznę. Najpierw poczuła silne uderzenie w tył głowy, a później napastnik zadawał jej kolejne ciosy pięścią i kopał ją po ciele. Gdy próbowała uciec w stronę bramy i sklepu, agresor kontynuował atak. Uderzył także psa kobiety. 

Zareagował policjant idący do pracy

Świadkiem zdarzenia był funkcjonariusz ze śródmiejskiej komendy, który szedł właśnie na służbę. Widząc, co dzieje się po drugiej stronie placu, natychmiast ruszył na pomoc. Policjant obezwładnił 37-latka w chwili, gdy ten po ataku na kobietę próbował jeszcze ruszyć w stronę kolejnej osoby. W trakcie interwencji napastnik miał grozić funkcjonariuszowi pozbawieniem życia. 

Reklama

Ponad dwa promile alkoholu

Zatrzymany trafił do komendy przy ul. Wilczej. Badanie alkomatem wykazało, że miał w organizmie ponad dwa promile alkoholu. Policja poinformowała jednocześnie, że mężczyzna nie miał przy sobie niebezpiecznych narzędzi ani narkotyków. Na tym etapie motyw jego działania nie został ustalony. Funkcjonariusze biorą pod uwagę różne scenariusze, ale wstępne ustalenia wskazują, że atak mógł mieć charakter przypadkowy. 

Kobieta nie znała sprawcy

Jednym z istotnych wątków w sprawie jest to, że pokrzywdzona nie znała napastnika i nigdy wcześniej go nie widziała. To wyklucza najbardziej oczywisty scenariusz osobistego konfliktu i sprawia, że śledczy skupiają się na odtworzeniu dokładnego przebiegu zdarzenia oraz ustaleniu, dlaczego agresor zaatakował przypadkową osobę. Policjanci przesłuchują świadków i zabezpieczają materiał dowodowy. 

Reklama

Śledztwo trwa, zarzuty jeszcze przed nim

Według dotychczasowych informacji 37-latek jeszcze nie usłyszał zarzutów, ale pozostaje do dyspozycji policji i prokuratury. Sprawą zajmują się funkcjonariusze wydziału do walki z przestępczością przeciwko życiu i zdrowiu, a komenda pozostaje w kontakcie z Prokuraturą Rejonową Warszawa-Śródmieście. Policja zapowiada dalsze czynności procesowe i podkreśla, że sprawcy grozi surowa kara.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wm.pl




Reklama