Reklama

Czy Magdalena Ogórek jest poważnie chora?

Magdalena Ogórek przez lata przyzwyczaiła widzów do profesjonalizmu i żelaznej dyscypliny. Tym razem jednak odsłoniła bardziej osobistą stronę – opowiedziała o zdrowiu, które zaczęło się buntować wobec tempa, jakie sama sobie narzuciła. W szczerej rozmowie przyznała, że intensywność pracy i życiowych zobowiązań doprowadziły ją na granicę wytrzymałości.

Dziennikarka związana z wPolsce24 nie ukrywa, że przez ostatnie lata funkcjonowała na pełnych obrotach. – Organizm w pewnym momencie powiedział „stop” – przyznała, dodając, że dziś skupia się przede wszystkim na powrocie do równowagi.


Życie na najwyższych obrotach

Za kulisami medialnej aktywności kryła się codzienność pełna napięć i odpowiedzialności. Ogórek łączyła pracę dziennikarską z realizacją ambitnego projektu – stworzenia Muzeum Sztuki Zagrabionej w Sulisławicach. To przedsięwzięcie, wymagające ogromnego zaangażowania organizacyjnego i finansowego, pochłaniało niemal każdą wolną chwilę.

Reklama

Do tego dochodziły obowiązki rodzinne – opieka nad bliskimi i troska o przyszłość córki. W pewnym momencie wszystko zaczęło się nawarstwiać. – Skala tych zobowiązań po prostu mnie przerosła – przyznała bez ogródek.


Alarm, którego nie dało się zignorować

Pierwsze sygnały były niepokojące: osłabienie, omdlenia, nagłe spadki formy. Z czasem przyszło coś poważniejszego – dwa pobyty w szpitalu, które stały się momentem przełomowym.

– Miałam kilka omdleń i dwa pobyty w szpitalu. To był wyraźny znak, że nie można dłużej ignorować własnych ograniczeń – powiedziała.

Reklama

To doświadczenie zmusiło ją do zatrzymania się i przewartościowania codziennego rytmu. Jak podkreśla, zdrowie nie jest zasobem niewyczerpalnym, nawet jeśli przez lata wydaje się inaczej.


Powrót do równowagi i nowe priorytety

Dziś Ogórek nie ukrywa, że proces dochodzenia do siebie wciąż trwa. Jednocześnie podkreśla ogromne znaczenie wsparcia, jakie otrzymała – zarówno od najbliższych, jak i od osób zaangażowanych w jej projekty.

Szczególne emocje budzi w niej solidarność darczyńców, dzięki którym udało się uporządkować kwestie finansowe i kontynuować działalność fundacji. To dla niej dowód, że nawet w najtrudniejszych momentach można liczyć na ludzi.

Reklama

Choć tempo życia uległo zmianie, determinacja pozostała. Tym razem jednak – jak sama przyznaje – z większą uważnością na siebie.

Źródło: jastrzabpost.pl Zdj.: PAP
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Antoni - niezalogowany 2026-04-11 10:33:53

    A kogo ona interesuje!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wm.pl




Reklama