Sprawa brutalnie okaleczonego królika znalezionego w centrum Krakowa ma przełom. Policjanci zatrzymali 21-letniego mężczyznę podejrzanego o znęcanie się nad zwierzęciem. Według ustaleń śledczych królik został ciężko zraniony ostrym narzędziem, a potem porzucony w rejonie Dworca Głównego. Zwierzę przeszło skomplikowane leczenie i amputacje, a organizacje prozwierzęce jeszcze kilka dni temu wyznaczały wysoką nagrodę za wskazanie sprawcy.
Królik został odnaleziony 11 lutego w tzw. Ogrodzie Kasztanowym Krakowian, niedaleko Dworca Głównego. Na miejscu natrafiła na niego przypadkowa kobieta. Zwierzę miało liczne obrażenia: m.in. obcięte uszy, ranę ciętą na grzbiecie, rany w okolicy pyska, uszkodzenia kończyn, zaropiałe oczy, odparzenia i silne zabrudzenia, a także było bardzo wychudzone. Weterynarze ocenili, że urazy wskazują na celowe działanie człowieka, a nie np. atak innego zwierzęcia.
Królik trafił pod opiekę Krakowskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami, gdzie nadano mu imię Marcyś. Stan zdrowia wymagał natychmiastowych decyzji medycznych – organizacja informowała, że postępujące zakażenie groziło sepsą, dlatego konieczna była amputacja tylnych łap. Po leczeniu zwierzę znalazło nowy dom u opiekunki mającej doświadczenie w opiece nad zajęczakami, także niepełnosprawnymi.
Historia Marcysia poruszyła mieszkańców i wywołała falę reakcji w mediach społecznościowych. Pojawiła się też nagroda za wskazanie sprawcy – najpierw ogłoszono 10 tys. zł, później informowano o podniesieniu jej do 13,5 tys. zł. Organizacja apelowała o kontakt do osób, które mają jakiekolwiek informacje mogące pomóc w identyfikacji oprawcy.
Policja, korzystając m.in. z nagrań monitoringu, wytypowała podejrzanego. W środę funkcjonariusze pojechali pod adres w centrum miasta, gdzie zastali 21-latka. Początkowo zaprzeczał, ale później przyznał, że jakiś czas temu opiekował się podobnym zwierzęciem. Po przewiezieniu na komendę miał przyznać, że to on zranił królika, a następnie porzucił go w pobliżu miejsca zamieszkania.
W trakcie przeszukania mieszkania policjanci znaleźli marihuanę oraz ostry przedmiot, który – według ustaleń – mógł posłużyć do zadania ran zwierzęciu. Komisarz Piotr Szpiech z krakowskiej policji mówił, że zabezpieczono zarówno narkotyki, jak i narzędzie, które mogło zostać użyte przy okaleczeniu królika.
Zatrzymany trafił na konsultację medyczną i pozostaje w dyspozycji służb. W sprawie rozważany jest m.in. zarzut znęcania się nad zwierzęciem, za który grozi kara do 3 lat pozbawienia wolności.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze