Reklama

Krwawa noc w Nicei. Ulice zamieniły się w pole walki

Poniedziałkowe popołudnie w Nicei zamieniło się w sceny, które bardziej przypominają obrazki z policyjnych kronik niż codzienność jednego z najbardziej znanych miast Lazurowego Wybrzeża. W dzielnicy Moulins padły strzały, w wyniku których zginęły dwie osoby, a trzy kolejne zostały ranne. Francuskie służby badają okoliczności ataku, który ponownie rozpalił debatę o rosnącej przemocy związanej z handlem narkotykami.

Strzały w środku dnia i sprzeczne relacje świadków

Do strzelaniny doszło na zachodzie Nicei, w dzielnicy od lat uznawanej za jeden z najbardziej problematycznych punktów miasta. Według informacji przekazanych przez prokuraturę, ofiary zostały zaatakowane w poniedziałek po południu.

Francuskie media podają jednak różne wersje przebiegu zdarzeń. Telewizja BFMTV informowała, że napastnicy mieli poruszać się samochodem, z którego oddawano strzały podczas przejazdu przez okolice Moulins. Z kolei „Le Figaro” podał, że sprawca przemieszczał się na hulajnodze, co jeszcze bardziej utrudnia odtworzenie dokładnego przebiegu wydarzeń.

Reklama

Źródła policyjne cytowane przez francuskie media przekazały, że część rannych znajduje się w ciężkim stanie. Na miejscu natychmiast pojawiły się służby ratunkowe oraz liczne patrole policji, które zabezpieczały teren jeszcze długo po zakończeniu akcji.

Nicea coraz mocniej odczuwa skutki narkotykowych porachunków

Choć Nicea kojarzy się turystom głównie z promenadą nad Morzem Śródziemnym i luksusowym stylem życia, część miasta od miesięcy zmaga się z falą przemocy. Dzielnica Moulins regularnie pojawia się w policyjnych raportach dotyczących handlu narkotykami oraz brutalnych porachunków między grupami przestępczymi.

Reklama

Najbardziej niepokojące jest jednak to, że coraz częściej ofiarami takich zdarzeń stają się przypadkowi mieszkańcy. Jeszcze w październiku ubiegłego roku dwóch mężczyzn zginęło od kul oddanych z przejeżdżającego samochodu. Według śledczych nie byli oni związani ze światem przestępczym.

Z kolei w lipcu 2024 roku Francją wstrząsnęła tragedia po pożarze budynku mieszkalnego w Nicei, w którym życie straciło siedem osób. Śledczy ustalili wtedy, że ogień został podłożony celowo, a tłem zdarzenia również były konflikty związane z narkobiznesem.

Reklama

Władze alarmują: państwo nie może oddać kontroli

Po poniedziałkowej strzelaninie głos zabrał mer miasta Eric Ciotti, który w opublikowanym wpisie podkreślił, że walka z handlem narkotykami staje się jednym z największych wyzwań dla francuskiego państwa.

Samorządowiec zaznaczył, że Nicea potrzebuje większego wsparcia służb i dodatkowych sił policyjnych. W jego ocenie sytuacja w niektórych dzielnicach zaczyna wymykać się spod kontroli, a mieszkańcy coraz częściej żyją w poczuciu zagrożenia.

Poniedziałkowa tragedia ponownie pokazała, że problem przemocy związanej z narkotykami nie dotyczy już wyłącznie największych francuskich metropolii. Coraz częściej uderza również w miejsca, które jeszcze niedawno uchodziły za symbole bezpieczeństwa i spokojnego życia na południu Europy.

Reklama

 

Źródło: PAP
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wm.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości