PIŁKA NOŻNA\\\ Anglia to najdroższa reprezentacja wśród uczestników obecnego mundialu - jej wartość wyceniono na prawie półtora miliarda euro, z kolei Demokratyczna Republika Konga to zaledwie 125 milionów. No i faworyt ostatecznie wymęczył zwycięstwo, ale tylko dlatego, że miał Harrego Kane'a.
* Demokratyczna Republika Konga - Anglia 1:2 (1:0)
1:0 - Cipenga (7), 1:1, 1:2 - Kane (75, 86)
W 1974 roku Zair (ówczesna nazwa Demokratycznej Republiki Konga) zadebiutował w mistrzostwach świata, no i nie był to debiut udany, o czym świadczą trzy porażki i bilans bramkowy 0:14. Na tym samym mundialu Polacy zajęli trzecie miejsce, niestety, po 52 latach Kongo o mały włos nie wyeliminowało w 1/16 finału Anglików, a w tym samym czasie polscy piłkarze mistrzostwa świata oglądają jedynie w telewizji...
Przed środowym meczem Anglicy bez wątpienia mieli kilka scenariuszy, ale raczej żaden z nich nie zakładał prowadzenia rywali po pierwszej połowie. A tak się stało, bo w 7. min zespół z Afryki wyprowadził pierwszy atak, po którym Cipenga wpadł w pole karne i uderzył nie do obrony tuż przy słupku!
W 30. min pierwszą okazję miał natomiast Bellingham, uderzył znakomicie głową, jednak Mpasi popisał się równie znakomitą obroną. Pięć minut później do remisu mógł doprowadzić Rashford, lecz jego strzał na linii bramkowej zablokował Wan Bissaka.
Z kolei w 43. minucie mogło być 2:0, jednak Wissa z trzech metrów jedynie obił słupek. Anglicy natychmiast wyprowadzili kontrę, której zakończenie wywołało olbrzymie poruszenie w ich ekipie, bowiem Kane wpadł w pole karne, po czym zaliczył efektowny lot koszący, sugerując, że został sfaulowany przez bramkarza. Sędzia nie miał jednak żadnych wątpliwości - faulu nie było, co po chwili potwierdził VAR, w efekcie angielski napastnik jak najbardziej zasłużenie został ukarany żółtą kartką.
W doliczonym czasie kolejna znakomita okazja Wyspiarzy - po raz drugi gola mógł, a nawet powinien, zdobyć Bellingham - tym razem strzelił z pięciu metrów, ale Mpasi ponownie wykazał się niesamowitym refleksem. Po tej obronie Anglik z podziwu aż... przytulił rywala.
W drugiej połowie Wyspiarze nadal bili głową w mur, co - jak wiadomo - sensu wielkiego nie ma, więc wynik nie ulegał zmianie. W tej sytuacji trener Anglików Thomas Tuchel postanowi dokonać dwóch zmian, dzięki temu w 61. minucie na boisku pojawił się Gordon, co okazało się przysłowiowym strzałem w dziesiątkę.
Literatura angielska dała nam niezapomniany duet Sherlock Holmes-doktor Watson, a w meczu z DRK angielski futbol zaprezentował parę Kane-Gordon. Ten drugi - tak jak Watson - wystąpił w roli wiernego asystenta, bo to po jego podaniach „Sherlock” Kane zdobył oba gole!
Tym samym ekipa z Afryki po pięknym boju pożegnała się z mundialem, a Anglicy w 1/8 finału zagrają w poniedziałek z Meksykiem. Czyli będzie się działo...
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze