Robert Lewandowski w piątek poleciał do Stanów Zjednoczonych, gdzie spotkał się z przedstawicielami Chicago Fire FC, aby omówić możliwość współpracy. Kulisy tej wizyty w programie „Studio Mundial” ujawnił Sebastian Staszewski.
Jak podkreślał Staszewski cytowany przez sportowefakty.wp.pl: - Na stole jest tylko jedna konkretna propozycja - z Chicago Fire. Można ją otworzyć, przeczytać, zobaczyć liczby, plan, pomysł na Lewandowskiego. I Amerykanie w pewnym momencie zaczęli przeciągać tę linę: mianowicie zaczęli robić to publicznie. Bardzo rzadko zdarza się, że negocjujesz za pośrednictwem mediów. Trener i dyrektor sportowy mówili o tym wprost. I Amerykanie poszli o krok dalej - wysłali prywatnego jeta, zaprosili Lewandowskiego do Chicago, przygotowali prezentację, objazd po mieście - mówił Staszewski.
Według niego polski napastnik nie był dotąd zwolennikiem przeprowadzki w tym kierunku. W mediach częściej pojawiały się wcześniej spekulacje o potencjalnym transferze do Arabii Saudyjskiej.
Dziennikarz zastanawiał się również, czy intensywne działania Amerykanów mogą wpłynąć na zmianę podejścia zawodnika:
- Ta determinacja Amerykanów, to z jakim rozmachem to robią i jak bardzo są zaangażowani może powoli łamać opór Roberta - mówił Staszewski.
Jednocześnie zaznaczał, że w najbliższym czasie nie należy spodziewać się przełomu:
- Tak daleko bym się nie zapędzał. Nie sądzę, by jakieś dokumenty zostały podpisane w Chicago, natomiast kropla drąży skałę. Amerykanie są bardzo konsekwentni w tym, by przekonać Roberta. Z tego, co się dowiedziałem, jest to krótka wizyta, jedno- czy dwudniowa. Jest to pewien rekonesans - dodał.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze