Reklama

Skandal na lotnisku w Londynie. Mentzen przetrzymywany przez trzy godziny

Sprawa zatrzymania Sławomira Mentzena na londyńskim lotnisku wywołała polityczne emocje nie tylko w Polsce, ale również pytania o granice bezpieczeństwa i swobody wypowiedzi w Wielkiej Brytanii. Lider Konfederacji twierdzi, że został przetrzymany przez brytyjskie służby przez ponad trzy godziny z powodu swoich poglądów politycznych. Do sprawy odniósł się już Marcin Przydacz, szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej, zapowiadając interwencję po stronie brytyjskiej.

Wielogodzinne zatrzymanie na lotnisku w Londynie

O całej sytuacji Sławomir Mentzen poinformował w mediach społecznościowych. Jak relacjonował, w piątek rano przyleciał wraz z rodziną do Londynu na prywatny, weekendowy wyjazd. Problemy miały rozpocząć się podczas standardowej kontroli paszportowej, kiedy został poproszony o pozostanie do dodatkowej weryfikacji.

Polityk podkreślał, że początkowo zapewniano go, iż cała procedura potrwa zaledwie chwilę. W praktyce zakończyło się jednak na ponad trzech godzinach oczekiwania i przesłuchań. Według jego relacji funkcjonariusze pytali między innymi o cel podróży, miejsce pobytu oraz ewentualne plany udziału w wydarzeniach publicznych czy politycznych.

Reklama

Najbardziej zaskakująca miała być jednak informacja przekazana przez jednego z funkcjonariuszy. Mentzen twierdzi, że usłyszał, iż został wcześniej „oznaczony” przez bliżej nieokreśloną organizację, a służby same nie wiedziały dokładnie, czego dotyczy problem. Jak relacjonował, funkcjonariusz miał przyznać, że wysłał wiadomość z pytaniem, jak należy postąpić dalej.

Lider Konfederacji przekonywał, że od początku odnosił wrażenie, iż sprawa ma związek z jego działalnością polityczną i publicznymi wypowiedziami. Przypomniał również, że podobne problemy z wjazdem do Wielkiej Brytanii mieli w przeszłości inni prawicowi publicyści i politycy, w tym Rafał Ziemkiewicz oraz Janusz Korwin-Mikke.

Reklama

Mocne słowa Mentzena pod adresem Wielkiej Brytanii

Po opuszczeniu lotniska Mentzen opublikował serię ostrych komentarzy pod adresem brytyjskich władz. Ocenił, że gdyby rzeczywiście planował wystąpienie publiczne, mógłby w ogóle nie zostać wpuszczony do kraju. Zarzucił również Wielkiej Brytanii stosowanie „prewencyjnej cenzury politycznej”, która — jego zdaniem — dotyka wyłącznie określonych środowisk i poglądów.

W swoich wpisach polityk sugerował, że działania służb były motywowane ideologicznie, a nie względami bezpieczeństwa. Nie zabrakło też mocniejszych ocen dotyczących kondycji samego państwa brytyjskiego i polityki migracyjnej prowadzonej przez Londyn.

Reklama

Komentarze lidera Konfederacji szybko wywołały burzliwą dyskusję w mediach społecznościowych. Część internautów uznała działania brytyjskich służb za przesadę i przykład ograniczania wolności słowa. Inni zwracali uwagę, że kontrole graniczne oraz dodatkowe procedury bezpieczeństwa są standardową praktyką i mogą dotyczyć także osób publicznych.

Przydacz zapowiada reakcję wobec strony brytyjskiej

Do całej sytuacji odniósł się również Marcin Przydacz, szef Biura Polityki Międzynarodowej przy prezydencie RP. We wpisie opublikowanym w serwisie X podkreślił, że choć nie zgadza się ze Sławomirem Mentzenem we wszystkich kwestiach politycznych, to każdy obywatel Polski ma prawo do własnych poglądów oraz do godnego traktowania.

Reklama

Przydacz zaznaczył, że nie widzi uzasadnienia dla działań podjętych wobec lidera Konfederacji i ocenił je jako nieadekwatne do sytuacji. Zapowiedział jednocześnie, że w ramach swoich kompetencji zwróci uwagę stronie brytyjskiej na sposób potraktowania polskiego polityka.

Jak podkreślił, podobne incydenty mogą negatywnie wpływać na postrzeganie Wielkiej Brytanii przez Polaków, szczególnie że oba kraje pozostają bliskimi sojusznikami. Sprawa może więc mieć nie tylko wymiar medialny, ale również dyplomatyczny.

Reklama

Źródło: PAP
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wm.pl




Reklama