To ostatni moment, by zarezerwować świąteczny lub sylwestrowy wyjazd. W najpopularniejszych górskich kurortach obłożenie sięga już 100 procent, a ceny noclegów w grudniu wyraźnie poszły w górę. Wciąż jednak są miejsca, gdzie można znaleźć nieco tańszy wypoczynek – prym wiedzie polskie morze.
Coraz więcej Polaków decyduje się spędzić Boże Narodzenie i Nowy Rok poza domem. Dłuższy urlop w tym czasie z roku na rok przestaje być luksusem, a staje się stałym elementem świątecznych planów. Popularne są zarówno wyjazdy zagraniczne – w tym roku jednym z hitów pozostaje ciepły, nadal stosunkowo niedrogi Egipt – jak i urlopy w kraju.
Na decyzje wpływa rozbudowana w ostatnich latach baza noclegowa. Hotele, pensjonaty i resorty w polskich kurortach coraz częściej oferują standard porównywalny z zagranicznymi ośrodkami: baseny, strefy SPA, animacje dla dzieci, bogate pakiety zabiegów i atrakcji. Dla wielu rodzin kuszące jest także to, że podczas wyjazdu nie trzeba gotować, sprzątać ani przejmować się tradycyjnymi przygotowaniami – świąteczne menu i oprawę zapewnia obiekt.
Największym zainteresowaniem – jak co roku – cieszą się góry. Szklarska Poręba, Szczyrk czy Świeradów-Zdrój należą do liderów końcówki grudnia. W wielu obiektach w Tatrach i Karkonoszach obłożenie oscyluje między 70 a 90 procent, a w najpopularniejszych miejscowościach sięga już pełnych 100 procent.
W praktyce oznacza to, że część hoteli nie planuje żadnych świąteczno-noworocznych ofert last minute – miejsc zwyczajnie brakuje, więc nie ma czego przeceniać. Z danych branżowych wynika, że dostępność noclegów w najchętniej wybieranych miejscowościach maleje z tygodnia na tydzień. Jeśli ktoś wciąż liczy na wyjazd w góry, powinien podjąć decyzję natychmiast, bo później może zostać jedynie wybór pojedynczych, najdroższych opcji.
Okres świąteczno-noworoczny jak zwykle oznacza wyraźny skok cen. Średnia stawka za noc w czasie Bożego Narodzenia to obecnie 895 zł, czyli około 14 procent więcej niż rok wcześniej. Sylwester i Nowy Rok są nieco tańsze – przeciętnie 793 zł za dobę – ale tu z kolei wzrost cen sięga 20 procent rok do roku.
Mimo takich stawek zainteresowanie wyjazdami nie słabnie. Liczba rezerwacji na koniec grudnia wzrosła w skali roku o jedną trzecią. Dla branży turystycznej to bardzo dobre wiadomości, dla spóźnialskich turystów – sygnał, że marzenia o wyjeździe „za rozsądne pieniądze” będzie coraz trudniej zrealizować.
W zestawieniach cenowych zdecydowanie najdroższe pozostają góry, gdzie koszt doby oscyluje między 800 a 1200 zł za osobę. Zdecydowanie korzystniej wypadają nadmorskie miejscowości – Kołobrzeg, Świnoujście, Międzyzdroje czy Pobierowo. Średnie ceny nad Bałtykiem mieszczą się w granicach 500–800 zł za noc, co przy obecnych realiach stanowi najtańszy kierunek świąteczno-sylwestrowy w kraju.
Różnica względem gór sięga więc nawet kilkuset złotych za dobę. To sprawia, że coraz więcej osób wybiera zimowy wypoczynek nad morzem, licząc na spokojniejsze spacery po plaży, mniejsze tłumy i szansę na rezerwację w dobrym standardzie przy niższych kosztach.
Obok gór i morza rośnie też popularność Mazur. W zestawieniach firm rezerwacyjnych coraz częściej pojawiają się m.in. Mikołajki, które budują ofertę zimowych pobytów z basenami, saunami, rejsami i dodatkowymi atrakcjami. Ten kierunek wybierają osoby, które chcą połączyć wypoczynek w otoczeniu jezior z dobrą infrastrukturą hotelową i mniej zatłoczonymi szlakami niż w górach.
Z danych portali rezerwacyjnych wynika jasno: w najpopularniejszych miejscowościach dostępność miejsc w dobrych cenach topnieje z tygodnia na tydzień. Kto marzy o świętach lub sylwestrze poza domem, ma przed sobą prawdopodobnie ostatni moment na podjęcie decyzji.
Niezależnie od tego, czy wybór padnie na górski stok, morski brzeg czy mazurskie jeziora, jedno jest pewne – tegoroczne święta coraz częściej oznaczają wyjazd i odpoczynek, a nie tylko domowe przygotowania.
red.al
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze