Reklama

Szeremietiew o dywersji na torach. "To się ociera o zdradę"

Rządzący obecnie świadomie czy nieświadomie - część nieświadomie a część świadomie - prowadzą do tego, aby państwo polskie uległo destrukcji” - mówi w wywiadzie dla portalu wPolityce.pl prof. Romuald Szeremietiew, były p.o. ministra obrony narodowej i były wiceminister tego resortu, komentując sprawę aktów dywersji na polskich torach.

W związku z uszkodzeniem infrastruktury kolejowej prokuratura wszczęła w poniedziałek śledztwo w sprawie aktów dywersji o charakterze terrorystycznym. Premier zapowiedział na wtorek nadzwyczajne posiedzenie rządowego Komitetu ds. Bezpieczeństwa Narodowego. Terytorialsi mają wesprzeć Straż Ochrony Kolei we wschodniej Polsce.

Śledztwo dotyczy uszkodzenia infrastruktury linii kolejowej nr 7 na trasie Warszawa Wschodnia-Dorohusk. Chodzi o uszkodzenie torów przy użyciu materiałów wybuchowych w okolicach miejscowości Mika (powiat garwoliński) oraz uszkodzenia torów w okolicach miejscowości Gołąb (powiat puławski). Działania te, jak podała prokuratura, sprowadziły bezpośrednie niebezpieczeństwo katastrofy w ruchu lądowym, zagrażające życiu i zdrowiu wielu osób oraz mieniu w wielkich rozmiarach.

Reklama

Destrukcja państwa 

W rozmowie z wPolityce.pl prof. Romuald Szeremietiew, były p.o. ministra obrony narodowej i były wiceminister tego resortu odniósł się do aktów dywersji na polskich torach. Ocenił działanie rządu i służb.

"Moim zdaniem, jeżeli chodzi o ekipę rządzącą, to oni nie mają świadomości tego, co się dzieje w naszych relacjach z Rosją i nie zdają sobie sprawy z odpowiedzialności, jaka na nich spoczywa w związku z tym, co Rosjanie robią od pewnego czasu na terenie Polski. Twierdzę, że w tych relacjach polsko-rosyjskich Rosja przeszła do fazy destrukcji, jeżeli chodzi o państwo polskie. Mianowicie różnymi sposobami chce doprowadzić do wewnętrznej destrukcji polskiego państwa" - powiedział.

Reklama

"Rządzący obecnie świadomie czy nieświadomie - część nieświadomie a część świadomie - prowadzą również do tego, aby państwo polskie uległo destrukcji" - dodał.

"Mieliśmy podpalenia, a teraz mamy wręcz akty dywersji, które dzieją się na kolei. To cud naprawdę i opieka boska, że tam nie doszło do wielkiej katastrofy" - ocenił.

 "A to, że zamachowcy, jak się dowiadujemy, mieli zamontowaną kamerę w tym rejonie, to oznacza, że miały być też zdjęcia, filmy tej katastrofy i to byłoby oczywiście użyte w propagandzie przeciwko nam. Sytuacja jest naprawdę groźna i to podwójnie" - podkreślił.

Reklama

Indolencja służb

Zdaniem Szeremietiewa zawiodły także służby kontrolujące kolej. 

"Trudno mi sobie wyobrazić, aby wybuch, uszkodzenie, wyrwanie kawałka szyny zostało niezauważone. Gdyby ludzie okoliczni tam gdzieś nie dzwonili, nie awanturowali się, to nikt by się tym nie zainteresował, bo pociągi jeździły jak gdyby nigdy nic" - wskazał.

"To się w głowie nie mieści, że można do takiego stanu doprowadzić kwestie bezpieczeństwa naszego państwa" - zaznaczył.

Celowe działanie?

Oceniając działania rządu, zwrócił uwagę na porażają niekompetencję obecnej ekipy. 

Reklama

"Nie można wykluczyć celowego działania, które ma osłabić państwo polskie, ale to się już ociera o zdradę. To również niekompetencja i zwyczajna głupota" - powiedział.

"Powiedziałbym także, że służby, które mają wykonywać swoje zadania, w istocie inne zadania mają na względzie jako numer jeden, a nie to, aby zajmować się kwestiami bezpieczeństwa wewnętrznego. Tak również może być. A więc powodów może być wiele. Natomiast skutek będzie opłakany, bo już jest opłakany, jeżeli idzie o państwo polskie" - dodał.

Reklama

Zapytany, jak patrzy na to, że w tak newralgicznym czasie prezydent Karol Nawrocki został na polecenie premiera Donalda Tuska odcięty od kontaktu z szefami służb wskazał, że to łamanie konstytucji.

"To jest kwestia relacji między rządem a prezydentem. Pamiętajmy, że władza wykonawcza w naszym ustroju to są dwa podmioty. Mianowicie jest owszem rząd, co ciągle podkreśla premier Tusk, ale jest również prezydent. To nie jest tak, że pan prezydent sobie coś rości albo że się rozpycha, jak to mówi rząd. Prezydent jest też władzą wykonawczą Rzeczypospolitej Polskiej, jest też zwierzchnikiem sił zbrojnych i konstytucyjnie odpowiada za bezpieczeństwo państwa. To, co robią teraz przedstawiciele rządu, zwłaszcza premier w relacjach z prezydentem, to jest wręcz ordynarne łamanie konstytucji" - mówił.

Źródło: wPolityce
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wm.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości