Donald Trump planuje wywarcie nacisku na Wołodymyra Zełenskiego w celu podpisania umowy dotyczącej wspólnych inwestycji w ukraińskie złoża mineralne, których wartość wynosi około 15 bilionów dolarów. Jednak hurraoptymizm Trumpa jest łagodzony przez prof. Adama Piestrzyńskiego, specjalistę, który przez 30 lat badał ukraińskie zasoby. W rozmowie z money.pl, profesor podkreśla, że rzeczywistość związana z inwestycjami w te złoża jest bardziej skomplikowana, niż sugeruje optymistyczna wizja Trumpa.
Administracja Donalda Trumpa liczy na to, że 50% przychodów z wydobycia ukraińskich metali ziem rzadkich trafi do Stanów Zjednoczonych, co ma być jednym z warunków zakończenia wojny z Rosją. Prezydent Ukrainy odrzuca jednak tę propozycję, twierdząc, że nie chroni ona długoterminowych interesów jego kraju. Mimo to Biały Dom wierzy, że dojdzie do porozumienia, widząc w tym "historyczną okazję" dla Kijowa i sposób na zapewnienie mu "długoterminowego bezpieczeństwa". Z kolei prof. Adam Piestrzyński z AGH w Krakowie zauważa, że wydobycie może napotkać liczne trudności, zwłaszcza z uwagi na fakt, że część złóż znajduje się na terenach okupowanych przez Rosję.