Czteroosobowa rodzina wyda w tym roku na świąteczny koszyk średnio 3655,30 zł – wynika z najnowszych wyliczeń sektora bankowego. To realnie mniej niż rok temu, choć jednocześnie Polacy deklarują, że planują przeznaczyć na święta wyższe kwoty. Ekonomiści wskazują, za co zapłacimy więcej, a gdzie można liczyć na oddech dla domowego budżetu.
Analiza kosztów Bożego Narodzenia pokazuje, że koszyk świątecznych wydatków dla czteroosobowego gospodarstwa domowego został w tym roku oszacowany na 3655,30 zł. To niemal o 150 zł mniej niż w 2024 roku, co jest efektem wyhamowania inflacji i spadku cen części towarów i usług.
Paradoksalnie, mimo niższych realnych kosztów przygotowania świąt, Polacy deklarują, że zamierzają wydać więcej. Średni planowany budżet wynosi około 1787 zł na osobę, czyli o ok. 13 procent więcej niż rok wcześniej. To efekt m.in. wyższych dochodów i chęci „odrobienia” sobie trudniejszych lat, w których inflacja mocno ograniczała świąteczne plany.
Członek Rady Polityki Pieniężnej, pytany o to, czy tegoroczne Boże Narodzenie będzie droższe, przypomina, że w każdej zdrowej gospodarce zakłada się pewien minimalny poziom inflacji – w Polsce celem jest 2,5 procent. To oznacza, że co roku ceny są nieco wyższe, a więc i święta formalnie drożeją.
Ekonomista zwraca uwagę, że głośne hasła o „najdroższych świętach w historii” nie oddają pełnego obrazu sytuacji. Sezonowość – większy popyt, szał zakupowy i naturalny wzrost cen w grudniu – jest zjawiskiem powtarzającym się, a kluczowe znaczenie ma to, ile faktycznie wynosi dochód rozporządzalny gospodarstw domowych i jaką jego część chcemy przeznaczyć na prezenty, jedzenie, wyjazdy czy dekoracje.
Z najnowszych analiz wynika, że w tym roku niektóre elementy świątecznego koszyka będą wyraźnie lżejsze dla portfela. Mniej zapłacimy przede wszystkim za paliwo, co ma znaczenie zarówno dla wyjazdów do rodziny, jak i dla kosztów transportu towarów. W dół poszły również ceny części usług – w tym usług fryzjerskich – oraz odzieży.
Ekonomiści podkreślają, że ceny wielu artykułów spożywczych są obecnie stabilne w porównaniu z poprzednim rokiem. Po okresie gwałtownych wzrostów tempo podwyżek wyraźnie spadło, co przełożyło się na niższą wartość całego świątecznego koszyka, mimo wciąż dodatniej inflacji.
Nie wszystkie pozycje na świątecznej liście zakupów będą jednak powodem do zadowolenia. W górę poszły przede wszystkim ceny mięsa i wędlin, które stanowią ważną część wigilijnego i świątecznego menu. Więcej zapłacimy również za słodycze – zarówno markowe czekolady i praliny, jak i świąteczne wypieki, których koszt rośnie wraz z cenami składników.
Droższe będą także dekoracje – od bombek i lampek, po gotowe ozdoby do domu – oraz choinki. Dotyczy to zarówno drzewek ciętych, jak i doniczkowych. Eksperci zaznaczają, że w tym zakresie wiele zależy od indywidualnych preferencji: kto stawia na wystawne dekoracje, może odczuć różnicę mocniej niż ci, którzy ograniczają się do podstaw.
Ekonomiści podsumowują, że tegoroczne Boże Narodzenie nie powinno być rekordowo drogie, choć wciąż pozostanie okresem większych wydatków. Z jednej strony realnie tańszy koszyk i spowalniająca inflacja, z drugiej – wyższe indywidualne plany zakupowe i droższe wybrane kategorie produktów.
Ostatecznie o tym, jak bardzo odczujemy święta w portfelu, zdecydują nasze własne wybory: czy postawimy na bogate menu i rozbudowane dekoracje, czy raczej na skromniejsze, ale wciąż odświętne świętowanie. Ekonomiści podkreślają, że w obecnych warunkach to właśnie sposób planowania wydatków, a nie nagły wybuch drożyzny, będzie miał największy wpływ na domowe budżety.
red.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze