Światowe rynki finansowe zareagowały wyraźnym optymizmem na informacje o zawieszeniu broni w konflikcie na Bliskim Wschodzie. Po ogłoszeniu porozumienia między Stanami Zjednoczonymi, Izraelem a Iranem azjatyckie giełdy wyraźnie wzrosły, a ceny ropy gwałtownie spadły.
Na otwarciu środowych notowań japoński indeks Nikkei 225 zyskał ponad 4,5 proc. Z kolei południowokoreański Kospi wzrósł o ponad 5,5 proc., a Hang Seng o blisko 3 proc.
To reakcja inwestorów na zmniejszenie napięcia w regionie oraz nadzieje na stabilizację globalnej gospodarki.
Jeszcze bardziej dynamiczna reakcja widoczna była na rynku surowców. Cena ropy Brent spadła o 15,9 proc., osiągając poziom około 92 dolarów za baryłkę. Amerykańska ropa WTI potaniała o niemal 16,5 proc., do około 93,8 dolara.
Spadki są efektem perspektywy wznowienia dostaw surowca, zwłaszcza przez strategiczną Cieśninę Ormuz. W normalnych warunkach przepływa tamtędy około 20 proc. światowych dostaw ropy i 25 proc. skroplonego gazu ziemnego.
Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump poinformował o zgodzie na dwutygodniowe zawieszenie broni, zaproponowane przez Pakistan. Warunkiem było natychmiastowe odblokowanie Cieśniny Ormuz przez Iran.
Władze w Teheranie potwierdziły gotowość do zapewnienia bezpieczeństwa żeglugi, o ile działania militarne zostaną wstrzymane.
Analitycy podkreślają, że deeskalacja konfliktu była kluczowa dla światowej gospodarki. Dalsze napięcia mogły doprowadzić do gwałtownego wzrostu cen energii i poważnych konsekwencji ekonomicznych, zwłaszcza w Azji, która w dużym stopniu zależy od dostaw ropy z regionu Zatoki Perskiej.
Mimo spadków ceny ropy nadal pozostają wyraźnie wyższe niż przed wybuchem konfliktu, kiedy baryłka kosztowała około 70 dolarów.
Eksperci zaznaczają, że kolejne tygodnie będą kluczowe dla utrzymania stabilizacji – zarówno na rynkach finansowych, jak i w globalnym systemie dostaw energii.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze