Reklama

Nie odebrał Oscara… bo wybrał Ukrainę

Wieczór w Dolby Theatre miał wszystko: napięcie, wielkie nazwiska i momenty, które przechodzą do historii kina. A jednak jedno miejsce pozostawało wyraźnie puste. Gdy ogłoszono nazwisko zwycięzcy w kategorii najlepszego aktora drugoplanowego, na scenie nie pojawił się Sean Penn — artysta, który właśnie dopisał do swojego dorobku trzeciego Oscara.

Triumf bez obecności

Nagrodzona rola w filmie „Jedna bitwa po drugiej” Paula Thomasa Andersona to kolejny dowód na aktorską wszechstronność Penna. Wcielając się w postać wojskowego Stevena J. Lockjawa, stworzył kreację, która — jak podkreślali krytycy — była jednocześnie surowa i poruszająco ludzka.

Konkurencja była imponująca. Wśród nominowanych znaleźli się m.in. Stellan Skarsgård, Benicio del Toro, Delroy Lindo i Jacob Elordi. Tym bardziej zaskakująca była nieobecność zwycięzcy w chwili ogłoszenia werdyktu.

Statuetkę w jego imieniu odebrał Kieran Culkin, ubiegłoroczny laureat, który skwitował sytuację krótko, choć wymownie: Penn „nie mógł — albo nie chciał — być dziś wieczorem na tej scenie”.

Reklama

Europa zamiast Hollywood

Według doniesień amerykańskich mediów aktor w czasie gali znajdował się już poza Stanami Zjednoczonymi. Pod koniec tygodnia miał udać się do Europy, a konkretnie — do Ukrainy.

Szczegóły tej wizyty pozostają niejasne. Źródła mówią o planowanym pobycie, jednak nie ujawniają ani jego celu, ani dokładnej lokalizacji. Nie byłaby to zresztą pierwsza podróż Penna w tamten region.

Od początku rosyjskiej inwazji w 2022 roku aktor wielokrotnie odwiedzał Ukrainę, pojawiając się zarówno w Kijowie, jak i w rejonach przyfrontowych. Jego zaangażowanie wykraczało poza symboliczne gesty — Penn nie tylko publicznie wspierał Ukrainę, ale także podejmował konkretne działania, które przyciągały uwagę świata.

Reklama

Człowiek, który wybiera inaczej

Nieobecność na Oscarach nie jest w jego przypadku wyjątkiem. Penn od lat zdaje się podążać własną ścieżką, często ignorując rytuały branży filmowej. Ominął m.in. gale BAFTA i SAG Awards, mimo że odbierał tam nagrody za tę samą rolę.

Z drugiej strony, potrafi pojawić się w najmniej spodziewanych momentach — jak podczas Złotych Globów, gdzie kamery uchwyciły go w nieformalnej, wręcz prowokacyjnej odsłonie.

Trzeci Oscar stawia go dziś w gronie najwybitniejszych aktorów swojego pokolenia, obok takich nazwisk jak Jack Nicholson czy Daniel Day-Lewis. Wcześniej nagradzano go za „Rzekę tajemnic” i „Obywatela Milka”, a lista nominacji tylko potwierdza jego konsekwentną obecność na szczycie.

Reklama

A jednak Penn zdaje się mówić coś więcej niż tylko kolejne „dziękuję” ze sceny. Jego decyzja, by w najważniejszy wieczór Hollywood wybrać podróż w miejsce naznaczone konfliktem, pokazuje, że dla niego kino — choć wciąż ważne — nie jest jedyną przestrzenią działania.

Źródło: blaskonline.pl Zdj. PAP
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wm.pl




Reklama