Od 1 stycznia 2026 r. zmieniają się zasady, które dla wielu osób mogą oznaczać realnie więcej dni wolnych – nie przez „nowy bonus”, ale przez inne liczenie stażu uprawniającego do urlopu wypoczynkowego. Jednocześnie w tym samym czasie rusza państwowy pilotaż skracania czasu pracy, a na horyzoncie są też przepisy, które mogą mocniej niż dotąd ograniczyć fikcyjne „zlecenia zamiast etatu”.
Kluczowa zmiana dotyczy tego, co wlicza się do okresu, od którego zależy wymiar urlopu wypoczynkowego – 20 albo 26 dni. Od 2026 r. do stażu mają być doliczane także udokumentowane okresy aktywności zawodowej poza klasycznym etatem: m.in. praca na umowach cywilnoprawnych, prowadzenie jednoosobowej działalności gospodarczej czy praca za granicą. W praktyce oznacza to, że część osób szybciej „przeskoczy” na 26 dni, a inni – którzy latami pracowali poza etatem – mogą po raz pierwszy realnie zyskać dostęp do urlopu wynikającego z uprawnień pracowniczych.
W 2026 r. układ kalendarza sprzyja planowaniu dłuższych przerw, bo w roku wypada 14 dni ustawowo wolnych od pracy, a dwa z nich przypadają w sobotę, co daje możliwość odebrania dnia wolnego w innym terminie. Jednocześnie część świąt wypada w niedziele i nie zwiększa puli wolnego, ale i tak – przy umiejętnym łączeniu urlopu z weekendami – łatwiej o dłuższy odpoczynek bez „przepalania” wielu dni urlopowych. To właśnie w tym kontekście pojawiają się wyliczenia, że niektórzy mogą zebrać nawet ponad 40 dni wolnego w skali roku, gdy zsumuje się urlop wypoczynkowy, święta, odbiór dnia za święto w sobotę oraz dodatkowe wolne oferowane w części firm.
Trend krótkich urlopów – jedno-, dwu- i trzydniowych – ma się utrwalać, bo pracownicy coraz częściej wybierają szybkie „łapanie oddechu” zamiast długiej nieobecności. Taki styl odpoczynku bywa wygodny dla pracownika, ale potrafi rozbić planowanie grafików i zastępstw, szczególnie gdy dodatkowe dni wynikają z nowych zasad naliczania stażu oraz gdy wiele osób chce wolnego w tych samych terminach. W tle pojawia się też temat obowiązków pracodawcy: niewykorzystany urlop może skutkować koniecznością wypłaty ekwiwalentu, a za naruszenia przepisów grożą sankcje finansowe sięgające dziesiątek tysięcy złotych.
Równolegle od 1 stycznia 2026 r. startuje pilotaż skróconego czasu pracy koordynowany przez resort pracy. Do programu wybrano 90 pracodawców, w tym ponad 30 samorządów; testowane mają być różne modele – od wolnych piątków, przez krótszy dzień pracy, po rozwiązania oparte o dodatkowe dni urlopowe. Pilotaż ma potrwać do końca 2026 r., a podsumowanie efektów zaplanowano do 15 maja 2027 r. Co ważne, sam program nie oznacza automatycznej zmiany norm czasu pracy w całej gospodarce – to test w wybranych miejscach i na określonych zasadach, wspierany finansowo.
W pakiecie zmian, o których mówi się w kontekście 2026 r., jest także projekt dotyczący Państwowej Inspekcji Pracy. Zakładany kierunek to rozszerzenie kompetencji inspektorów, tak by w określonych sytuacjach mogli skuteczniej kwestionować cywilnoprawne formy zatrudnienia tam, gdzie praca ma cechy etatu. Dla pracowników oznaczałoby to większą stabilność i dostęp do pełnego katalogu uprawnień pracowniczych, dla części firm – konieczność znacznie dokładniejszego uzasadniania i dokumentowania, dlaczego dana współpraca nie jest stosunkiem pracy.
red.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze